Hej!
Na wstępie uprzedzę was, że następny rozdział dodam po 1 sierpnia. Przykro mi ale nie będzie mnie do tego czasu.
Pozdrawiam
Venia
Angelica zebrała wszystkie swoje siły i odepchnęła go.
Nie czekając otworzyła drzwi i wybiegła z sali. Widząc ukradkowe spojrzenia innych uczniów, zdała sobie sprawę, że jej bezceremonialne wyjście z klasy mogło dziwnie wyglądać, postarała się uspokoić oddech, co nie było łatwe, ponieważ szła szybko, by odejść jak najdalej od tamtej sali.
W środku wszystko się w niej gotowało, była zła jak osa.
Angelica, razem z dwójką przyjaciół, wchodzili na następne spotkanie Klubu Fantastycznego.
Dziewczyna nie powiedziała Arthurowi i Harriet, o spotkaniu z Matt' em. Zdawała sobie sprawę, że za bardzo się tego wstydziła.
Zajęcia przeleciały naprawdę szybko. Dziewczyna nawet nie zwracała uwagi na to co czytała. Matt nie przyszedł co przyjęła z większą ulgą, ale ciągle bolało ją, że tak ją potraktował. Wszystko jej go przypominało, nie mogła wyrzucić go z głowy.
Była cała napięta. Nawet ie zauważyła jak zajęcia się skończyły.
Po dłuższej chwili zdała sobie sprawę, że ktoś nią potrząsa. Podniosła głowę i ujrzała Harriet.
- Dobrze się czujesz?- spytała przyjaciółka.
- Tak, tak- odparła szybko Angelica, unikając jej wzroku.- Zaczytałam się.
- Pomijając to, że nie trzymasz książki w ręku- mruknęła Harriet.
Chciała coś jeszcze dodać, ale Angeliki już nie było. Przemknęła niczym duch, przez bramkę. Chciała zostać sama i dlatego postanowiła wrócić dłuższą, okrężną drogą do domu.
Szła powoli, nie spieszyła się. Przestała myśleć nad tym co robiła.
- Dawno cię tutaj nie widziałem- powiedział ktoś za jej plecami.
Angelica drgnęła i obróciła się. Przed nią stał uśmiechnięty Johnny McCorney.
- E....no tak. - odparła.
-A mieliśmy razem wracać do domu.- rzekł.
Angelica zdziwiła się, ale zaraz potem przypomniała sobie, że prawie nigdy nie wracała z nim.
- Ojej, przepraszam, jakoś zawsze wracałam krótszą drogą.....- przerwała, kiedy ujrzała, że unosi jedną brew, nadal się uśmiechał.
Wtedy uświadomiła sobie, że Johnny nie zamierzał jej robić wyrzutów sumienia, tylko sobie żartował. Jej domusły wkrótce się sprawdziły.
- Nie martw się. Nic nie szkodzi. - zapewnił ją.- A może teraz dasz się odprowadzić?
- Jasne- odparła.
Szli przez chwile w milczeniu.
- Coś cię gryzie?- spytał Johnny.
- Nie skądże- odparła szybko.- Czemu pytasz?
- Zachowujesz się jakby coś ci nie dawało spokoju. - Johnny wzruszył ramionami.
- Może masz rację- odparła, ale zaraz zdała sobie sprawę, że będzie musiała o tym wszystkim opowiedzieć.
- Aha.
Angelikę na moment zamurowało.
- Nie chcesz wiedzieć, co?- zdziwiła się.
- A ty chcesz odpowiedzieć?- spytał. Kiedy pokręciła głową, wzruszył ramionami. - To po co mam pytać?
- Dzięki,- powiedziała po krótkiej chwili. Kiedy znowu uniósł jedną brew, dodała: - że nie pytasz.
- Drobiazg. Jakbyś chciała mi coś powiedzieć, to byś powiedziała.
Angelica poczuła, że warto się z min zaprzyjaźnić. Jako jedyny z jej znajomych, wiedział o co warto pytać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz