Wreszcie czuję, że są wakacje!! I ogarnia mnie ta wspaniała nuda.... Ogólnie czuję się dość fajnie. Po prostu kocham wakacje.
Następny rozdział dodam w czwartek, albo jakoś tak.
Dziękuję za tak wiele wejść na mojego bloga!
Venia
- Ja w to nie wierze!- upierał się Arthur.
On, Angelica i Harriet siedzieli wokół małego stolika, w pokoju Angeliki. Dziewczyna dopiero dzisiaj powiedziała przyjaciołom o tym co usłyszała w łazience, a minęły już od tego zdarzenia dwa dni.
- Dlaczego dopiero teraz nam o tym mówisz?- szepnęła Harriet.
Dziewczyna otworzyła usta, ale zaraz potem je zamknęła. Już miała powiedzieć, że nie miała odwagi, ale to nie była prawda. W głębi siebie wiedziała, że była zbyt załamana, by opowiedzieć o tej niezwykle drażliwej sprawie. Zresztą wiedziała, że koledzy nie dadzą się tak szybko przekonać. Wierzyli w Matt' a, tak jak ona do niedawna.
- Jak miałam wam powiedzieć, skoro nie było mnie w szkole?- zapytała w końcu.
Rzeczywiście przez te dwa dni nie chodziła do szkoły, udając, że dostała dwa silne ataki migreny, co nie było takie łatwe.
- No nie wiem, zadzwonić?- zaproponował Arthur z nutką rozdrażnienia w głosie.
Angelica spojrzała na niego spode łba.
- To nie jest rozmowa na telefon.- stwierdziła.
Zapadła niezręczna cisza, którą przerwała wreszcie Harriet.
- Podsumujmy- rzekła.- Matt założył się z Margaret, żeby on nas oszukał. Jeśli by to zrobił to byłby chłopakiem Margaret. Rozmawiał o tym w łazience z Chrisem, tak?
Angelica pokiwała głową.
- Tak można to mniej więcej skrócić.
- Nie wierze!- sprzeciwił się znowu Arthur. - Kto chciałby chodzić z Margaret?!
- On- odparowała Angelica.- Sam to powiedział i potem potwierdził.
- Ale..... ja..... nie wierze...
- To uwierz! - Angelica podniosła głos.- Czy ja was kiedyś okłamałam?
Harriet pokręciła głową. Za to chłopak zrobił minę, jakby się nad tym zastanawiał.
- Mi też trudno to było zaakceptować, kiedy to usłyszałam od Chrisa.- rzekła dziewczyna.- Ale Matt to potwierdził. Powiedział mi to prosto w twarz!
Znowu zapadła chwila milczenia.
- To co?- spytała niepewnie Angelica. - Wierzycie mi, czy nie?
Harriet znów pokiwała głową, jakby całkiem straciła głos.
- A ty? - zwróciła się do Arthura.
- Wiesz, że to nie jest łatwe.- stwierdził, po chwili jednak przytaknął.- Ale tak. Mimo wszystko ufam, że nie kłamiesz.
- To miło z twojej strony- odparła Angelica z przekąsem.
* * *
Ktoś złapał Angelikę z tyłu za barki i pociągnął do pustej klasy. Zbyt zdezorientowana przez chwilę łapała oddech. Potem odwróciła się i ujrzała Matt' a, który stał przed zamkniętymi drzwiami. Tarasował jej wyjście, stojąc podobnie jak wtedy, na zakończeniu roku szkolnego.
Na twarzy miał znowu, tak dobrze jej znany, wyraz obojętności.
Cała w środku zaczęła się gotować, patrząc spode łba na chłopaka.
W końcu wściekła, skierowała się w jego stronę, miała dość.
- Unikasz mnie - stwierdził spokojnym tonem, a ona się zatrzymała.
- No, co ty?- mruknęła.- Ciekawe dlaczego?
- Kiedy tylko chcę z tobą porozmawiać, ty uciekasz. Nawet na mnie nie spojrzysz.
Milczała. Założyła ręce na piersi. Czekała.
- Wiem, że powiedziałaś Arthurowi i Harriet. Arthur przyszedł do mnie....
- I nic mu nie odpowiedziałeś, a on stwierdził, że miałam jednak rację co do ciebie. - przerwała mu.- Wiem, mówił mi. Dowiedział się przy okazji, że przyjaciele się nie okłamują.
Wiedziała, że Matt zrozumiał, iż jest już tak naprawdę wykluczony z osób, którym można ufać.
- Co teraz myślisz o mnie? - spytał nieoczekiwanie, bardzo cicho, tak, że dopiero po chwili go zrozumiała.
- To cię obchodzi?- zdziwiła się.
- Tak.
- Cóż jeśli jeszcze się nie domyśliłeś, to twoja sprawa.
- Angelico...
- Co jak co, ale to jest jednak twój najmniejszy problem. Tak dla twojej wiadomości wcale mnie już nie interesujesz.
Ruszyła w stronę wyjścia, z zamiarem ominięcia go, on jednak chwycił ją za ramiona.
- Angelico, proszę daj mi wytłumaczyć....
Teraz poczuła już, że jeśli jej nie puści, to go zaraz własnoręcznie udusi.
- Puszczaj mnie, ty durny oszuście!- krzyknęła.
- Nie, daj mi...
- Spadaj!