środa, 21 stycznia 2015

1. Samotność -cykl miniaturek "Myśli zaczęły błądzić..."

Hej! 
Wymyśliłam nowy cykl miniaturek- każda kolejna, będzie opowiadać o czymś innym, będzie mieć temat przewodni( dzisiaj jest to "Samotność").. Dzięki nim będę mogła przedstawić Wam mój punk widzenia na pewne sprawy. Miałam na to niepojętą ochotę, jednak nie wiedziałam jak to zrobić, by nadal być oryginalną. Cóż problem się rozwiązał. 
Zapraszam do czytania!
Venia
___________________________________________________________________________

Sylwia biegała po szkole, robiąc się coraz bardziej nerwowa. Szukała swoich przyjaciółek, Agaty i Gośki. Jej trzecia przyjaciółka, Ola, zachorowała i nie przyszła do szkoły, co nie poprawiło jej humoru. 
Obeszła cały budynek dwa razy i nadal ich nie znalazła. Jakby tego było mało czuła się jak idiotka. Latała po szkole mijając te same osoby kilka razy. Nie wiedziała, czy to tylko jej wyobraźnia, ale czuła na sobie ich zaciekawione spojrzenia. 
Mając już dość, doszła do wniosku, że poczeka na nie w klasie. W sali zebrały się dwie małe grupki- niestety, były to osoby, z którymi mało rozmawiała i teraz po prostu wstydziła się do nich zagadać. 
Usiadła na swojej ławce, oparła się o ścianę. Przez chwile przeglądała zeszyt do fizyki, potem jakieś kartki leżące na jej ławce, ale nadal było jej głupio.
Dlatego podniosła głowę i zaczęła śledzić wzrokiem otoczenie. 
Jej myśli zaczęły błądzić...
Zabrakło jej Oli. Każdego dnia spędzały wraz z Agatą i Gośką wiele godzin, dobrze się bawiąc, dyskutując, przekomarzając się i dokuczając sobie nawzajem. Nie wiedziała, że będzie się czuć tak źle, kiedy ich zabranie. Uważała se za osobę nieśmiałą i odpychająca ludzi. 
Myślała, że samotność jej odpowiada. 
Miała dwie siostry, które były tak rozgadane, że chwila ciszy była dla niej błogosławieństwem. Jednak musiała przyznać, że chociażby była noc, nadal wyczuwało się w powietrzu, jakby razem z nią mieszkało wiele osób. 
Zresztą nie potrzebowała, by wszyscy wokoło ją wielbili. Wystarczała jej mała grupka.  A teraz nie było nikogo i czuła się naprawdę s a m o t n a. Była nerwowa, niespokojna, czuła jakąś pustkę w środku. Po paru sekundach znienawidziła być sama. Miała ochotę zapaść się pod ziemie. Gdyby nie była taka nieśmiała, zapewne odważyłaby się porozmawiać z kolegami w klasie. Ale oni wyglądali na zajętych sobą i nieskorych do rozmowy z kimś poza ich grupy. 
Minęło pięć minut....sześć...siedem...Gdzie one są?! Zbyt długo czekała! 
Ogarnęła ja złość, dlaczego nie przychodzą? Szukają jej? Może mijała się z nimi? A może nawet nie pomyślały o niej? 
Wstała i znowu ruszyła szukać przyjaciółek. Prawie na nie wpadła. Widząc znajome, przyjazne twarze odetchnęła z ulgą.
- Gdzie byłyście?- spytała, trochę zła. - Szukałam was wszędzie!
Samotność to okropna rzecz, pomyślała. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, że potrzebujemy chociaż jednej osoby do towarzystwa. Puki nie zostaniemy sami, nie widzimy tej potrzeby, a gdy to się stanie, okazuje się, że jesteśmy bezbronni i nieprzygotowani. I to chyba jest najgorsze. 

czwartek, 15 stycznia 2015

Jak to się zaczęło....wyznania dziewczyny totalnie uzależnionej od czytania i podsumowanie książek przeczytanych w 2014

Oglądając filmik o Harrym Potterze na YouTube przypomniałam sobie, że właśnie od sagi J.K.Rowling zaczęła się moja przygoda z książkami. Nie pamiętam, czy już wcześniej coś o tym pisałam, ale postanowiłam opowiedzieć Wam dokładnie, jak to było a także podsumować książki, które przeczytałam w  2014

   Jako dziecko nienawidziłam czytać! Przeczytać lekturę do szkoły? Mordęga! Pamiętam tylko dwie, które polubiłam- "Piątka z Zakątka" i "Dzieci z Bullerbyn"(choć obie wydawały mi się okropnie długie i mama musiała mi je czytać na głos!)
   Później spodobały mi się "Opowieści z Narnii", ale i tak czytałam je przez około miesiąc.
   To było chyba w 3 albo 4 klasie podstawówki. W tym samym czasie lekturami nadobowiązkowymi były 2 pierwsze części Harry'ego. Szczerze, nie miałam zamiaru ich przeczytać. Dopiero moja starsza siostra kazała mi obejrzeć film. Puściła mi "Więźnia z Azkabanu". Spodobał mi się. Potem wypożyczyła "Kamień Filozoficzny" i "Komnatę Tajemnic" i kazała mi ją przeczytać. I od tego zaczęła się moja przygoda z książkami. Był to bardzo powolny proces- najpierw obejrzałam filmy, poszłam do kina na I część "Insygnii Śmierci". Tego samego roku na święta od cioci dostałam książkę "HP i Insygnia Śmierci". Następnie na kolejne święta, urodziny itp. otrzymywałam kolejne książki z tej sagi. Nie czytałam książek po kolei(ostatnią cześć jako trzecią :P). Myślałam, że na Harrym się zakończy. Przez długi czas byłam w stanie czytać i oglądać w kółko to samo.
   Ale zaczęło mnie ciągnąć do książek. Byłam wtedy w piątej lub szóstej klasie. I zaczęłam interesować się Tolkienem. Przez "Hobbita", "Władce Pierścieni", "Silmarillion". Niektórzy z rodziny dziwili się, że już czytam takie poważne książki i prawdę powiedziawszy byłam z siebie dumna.
   Jak widzicie zaczynałam od fantastyki. Przeczytałam kilka kolejnych części "Opowieści z Narnii", "Eragona" , a tempo czytania stawało się coraz szybsze. Fantastyka to był mój ulubiony gatunek i nie byłam gotowa przenieść się na coś innego.
   Dorastając miałam coraz szersze horyzonty. Kryminał(głównie Sherlock Holmes, ale także Agatha Christie), a później romans. Ale romans w książkach fantastycznych. Przez pewien okres uważałyśmy z siostrą, że książka bez dobrego romansu jest nudna(teraz, po przeczytaniu tylu książek, wiem, że się myliłam, ale romans w książce przygodowej to dla niej duży plus. Oczywiście,kiedy jest dobrze opisany.).
   Już dwa lata temu czytanie było dla mnie i przyjemnością i pewnego rodzaju sportem. Robiłam listę przeczytanych książek. Stałam się jedną z tych osób, które mają kompletnego bzika na punkcie literatury, a każda przeczytana książka to otwarcie bram do kolejnego świata. W 2013roku przeczytałam równo 70 książek.
   W 2014 roku (nie byłabym sobą, gdybym się nie pochwaliła) przeczytałam 87, pobijając swój własny rekord o 17! Dla niektórych to pewnie niewiele, dla mnie, która miała plan przeczytania 100, ta liczba także jest niewielka. Niestety, nie przypuszczałam, że 3 klasa gimnazjum wymaga bym poświęciła swój cały wolny czas nauce.
   Jednakże w 2014 roku przeczytałam naprawdę wiele dobry książek, w tym lektur(!). Zakończyłam niektóre, choć większość rozpoczęłam, więc ten rok będzie czasem, gdy postaram się je zakończyć. Mam też wiele nowych planów i czasami jestem zła, że czytam same trylogie i sagi, bo ciągle mnie coś nowego zaciekawi i zaczynam nową sagę, nie kończąc poprzedniej. Ale to tylko czasami, gdy okazuje się, że książka, która się dobrze skończyła i to zakończenie jest świetne, a tu nagle kolejna część i wszystko się psuje!
   Ciesze się też z tego, że zaczęłam czytać kilka naprawdę dobrych książek, które znalazły specjalne miejsce w moim sercu i wyobraźni. Jestem im całkowicie oddana, tak jak ich bohaterom.
 

No to by było na tyle. Przepraszam za błędy w pisowni, mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Planuje dodać recenzję Hobbita: Bitwa Pięciu Armii, która mnie trochę rozczarowała, ale i tak uważam, że była najlepsza z całej filmowej trylogii. Może dodam też coś o tych książkach, które mnie najbardziej zaskoczyły, rozczarowały i oczarowały w minionym roku. Ale to prawdopodobnie w weekend. Co do rozdziałów na nowym blogu- nie wiem, wena nie wraca.

Do następnego posta! :)
Venia.