niedziela, 7 grudnia 2014

Niby o niczym, ale głównie o Kosogłosie, czyli moje wrażenia z ostatniego tygodnia.

Hej!
Miałam ochotę coś napisać, co jest wynikiem nadmiaru wolnego czasu i nudy, a jako że weny brak, nie będzie to nic konkretnego. Sama nie wiem, o czym napiszę :)

Może zacznę od tego, że słucham świątecznych piosenek, haha. Cóż, naszło mnie na święta, a jeszcze parę tygodni! 

Druga sprawa: przez ostatni tydzień (od środy) pisałam próbne testy gimnazjalne. O matematyce mogę powiedzieć tylko tyle, że boję się wyników. Niby dużo wiedziałam, ale boję się, że poległam na łatwych zadaniach. Przyrodniczy, historia i WOS oraz polski były niby łatwe, ale niektóre zadania były podchwytliwe, więc pozostaje mi czekać z niecierpliwością na wyniki.

Trzecia sprawa: byłam wreszcie na Kosogłosie! Podobał mi się. Aktorzy świetnie wykonali swoje zadanie. Jennifer grała Katniss dokładnie tak jak wyobrażałam sobie, czytając książkę. Dla mnie Katniss nigdy nie potrafiła radzić sobie ze swoimi uczuciami, dlatego jej bezradność do mnie trafiała. Co prawda zdarzały się sceny, kiedy aktorzy byli nieprzekonujący, ale scena, kiedy Jennifer udaje, że nie umie grać przed kamerą, była bardzo dobra. Haymitch, Effie, Plutarch, Cressida, Pollux, oni wszyscy byli świetnie przedstawieni, natomiast Prim wydała mi się trochę... no nie wiem. Coin była, według mnie, za miła. Nie tak ją sobie wyobrażałam. Nadal sądzę, że zamieniłabym Finnicka( aktora), ale Sam dobrze zagrał. Natomiast  Liam miał jakieś takie dziwne pozy... nie mówię dobrze odegrał Gale'a. Jednak główną uwagę poświęcono Katniss. Przyznam nie pamiętam dobrze książki( 3 lata temu ją czytałam) i nie jestem pewna czy tak naprawdę było, ale gdy Katniss chciała Gale'a pocałować w Wiosce Zwycięzców, a Gale się odsunął, zyskał u mnie dużego plusa(ps nie lubię go :) ). Ojciec Katniss był oczywiście pominięty :'( Efekty specjalne były świetne, a "Hanging Tree"....przepiękne! Choć jak oni mają zamiar przywrócić pamieć Peecie, ja się pytam?! Niby piosenka została wykorzystana do tego, żeby poruszyć Peetę, ale jak to tak? Ja nie wiem. o.O Niektóre sceny, które pojawiły się w filmie, nie występowały w książce, ale nie przeszkadzało mi to. Ogólnie akcji było niewiele, ale ekranizowali tę "nudniejszą" część książki, więc nie było to aż takie złe. Żałuje, że nie wstawili żadnej animacji z kosogłosem,.. Domyślam się, że wstawią jakąś na koniec 2 części 3 części. Spodziewałam się, że film zakończą w tym momencie, więc byłam całkiem zadowolona, gdy wyszłam z kina. Gdybym miała oceniać go w skali od 1 do 5 dałabym mu 3. Całkiem mi się podobał, ale jakoś wolałam wcześniejsze. Nikt z ważniejszych bohaterów nie umarł, UWAGA SPOILER co będzie dla mnie torturą w kolejnej części. Film polecam, choć dla tych, którzy nie czytali książki, albo nie skupiali się na poprzednich częściach filmu, będzie trudno cokolwiek zrozumieć. No i można się na nim nudzić.
Oglądałam też recenzje Sfilmowanych na Youtube, nieźle się pośmiałam, jakby ktoś chciał mogę dać link w komentarzu. :)

Piosenka z filmu, sami oceńcie. Gdy ogląda się w kinie, robi niesamowite wrażenie:




To chyba wszystko, czym chciałam się z Wami podzielić. Pozdrawiam wszystkich. Piszcie w komentarzu, co sądzicie o filmie, a nawet chwalcie się co ostatnio ciekawego robiliście :D Chętnie o tym poczytam.


Venia

piątek, 19 września 2014

NOWY BLOG!!!!

Już jest! Nowy blog! Założyłam i jestem z siebie dumna! Oto krótki opis:

Opowiadanie będzie dziać się w wymyślonym przeze mnie świecie. Pewien kraj przed trzema laty został zaatakowany przez Rewolucjonistów i od tego czasu toczy się wojna między nimi a rdzennymi mieszkańcami państwa Obrońców. W miejscu, gdzie kiedyś pełno było ludzi, teraz zostały tylko opuszczone w pośpiechu domostwa. Właśnie tam można spotkać główną bohaterkę Lissę, jej siostrę i brata, którzy starają się przeżyć, unikając bitew, przemocy, wrogów. Lecz Lissę wojna już ogarnęła. Jak długo uda jej się to ukrywać?... I czy będzie potrafiła zaufać komuś innemu niż własnemu rodzeństwu?....
Jak to jest, gdy to ty jesteś złym bohaterem?

Nie wiem, kiedy dodam pierwszy rozdział. Może jeszcze w ten weekend. Muszę jeszcze tylko zmienić tło, ale jeszcze nie dziś, jestem już za bardzo zmęczona :)

A oto link: http://just-lie-just-trust.blogspot.com/

Dobranoc!
Venia

Witam po długiej przerwie

Hej!
Nie pisałam, Bóg wie ile czasu, chodź oczywiście zaglądałam na bloga i jestem ogromnie wdzięczna, że nadal na niego wchodzicie. Ponad 2000 wyświetleń! Naprawdę Wam dziękuję!
Wiem, wiem. Nowy blog miał powstać na początku wakacji. Minęły wakacje, zaczął się rok szkolny i nadal go nie ma. Teraz czas na tłumaczenie. :) Pomysły przychodzą do mnie i zaraz potem wydają się błahe, głupie i odchodzą w zapomnienie. Teraz tak mam.Taki pomysł. Po części boje się go opublikować- może to jest właśnie ten pomysł, ten z którego mogłaby powstać książka, czyli coś o czym marzę od 12 roku życia....
Teraz pisząc to zdałam sobie sprawę, że moje rozumowanie jest głupie. Powinnam przemóc się i pisać dalej, bo to jest moja pasja. Podzielić się tym z Wami. Prawdopodobnie w tej chwili postanowiłam założyć nowego bloga....
Ten post miał być o nominacji do LBA, którą dostałam od Beaty Michalik i za którą SERDECZNIE DZIĘKUJĘ, ale chyba zmieniłam zdanie i w tej chwili zakładam nowego bloga. Napiszę o tym jutro, gdy będę miała dużo więcej czasu. Tak, to jest dobry pomysł.
Gdy ten blog powstanie obiecuje Was o tym powiadomić!

Pozdrawiam,
Wasza Venia :)

P.S. W klasie dzieją się ostatnio okropne rzeczy. Przyjaciółka, na swoim blogu, pisze o wszystkim całkowicie obiektywnie, a gdy to czytam, zaczynam rozumować tak jak ona i to jest naprawdę... oczyszczające! Dziękuje Ci!

niedziela, 8 czerwca 2014

Nowy blog...

Hej!
Nowy blog pojawi się na końcu czerwca albo początku lipca. Nie ustaliłam jeszcze dokładnie tematu mam strasznie dużo pomysłów,  ale gdy wreszcie to zrobię na pewno was poinformuję! :)
Venia.

niedziela, 20 kwietnia 2014

ROZDZIAŁ XXXIII-ostatni

* Ostatni rozdział! Zmieniłam trochę formę pisania i narrację na pierwszoosobową, mam nadzieje, że się nie obrazicie.*

   Sama nie wiem co się stało. Wszystko potoczyło się w zastraszającym tempie, ledwo zdołałam każde wydarzenie uchwycić, a kiedy staram się je odtworzyć po kolei, nie udaje mi się. Przeraża mnie to. Boję się, że zapomnę. Mam wrażenie, że już zapomniałam o czymś ważnym. Ta informacja siedzi gdzieś w mojej głowie, głębi mojego umysłu, a kiedy próbuje ją uchwycić, wymyka się i znika jeszcze głębiej.
   Z wszystko zaczęło się od kłótni Matta i Johnny'ego, potem była rozmowa w gabinecie dyrektora, która zastawiła po sobie więcej pytań niż odpowiedzi. Kiedy wraz z Mattem i Johnnym wyszliśmy na korytarz, a ten ostatni odwrócił się do nas plecami i odszedł, poczułam się urażona. Musiałam zrelacjonować kłótnie chłopców i poniekąd pogrążyłam przyjaciół, ale zasłużyli na naganę. Nie pomyślałam tylko, że Johnny strzeli focha i przestanie się do mnie odzywać. Postanowiłam go potem jakoś przeprosić i wytłumaczyć dlaczego to zrobiłam(nie chciałam stracić kolejnego przyjaciela, jak Harriet), ale najpierw musiałam przycisnąć Matta i wydobyć z niego informacje, które mnie interesowały.
   -Co ty takiego zrobiłeś? - zapytałam Matta, przybierając stanowczy ton.
   Chłopak wyraźni się zmieszał i uciekł wzrokiem w bok. Miałam ochotę nim potrząsnąć. Albo uderzyć. Albo jedno i drugie. Ale co by mi to dało?
   Więc czekałam.
   Po kilku minutach ciszy, które ciągły się w nieskończoność chłopak wreszcie odpowiedział.
   - Miałem drobne problemy z policją- powiedział ogólnikowo, nadal na mnie nie patrząc.
   Zatkało mnie.
   - Co zrobiłeś? - wydusiłam w końcu.
   Machnął ręką, jakby chciał powiedzieć, że to zwykła drobnostka. Był cały spięty.
   - Co zrobiłeś? - powtórzyłam ostrzej.
   - Parę aktów wandalizmu, nic poważnego. - wyjaśnił w końcu, udając swobodny ton.
   Wandalizm?
   - Wandalizm?- powtórzyłam głucho. Nie mogłam w to uwierzyć. - Co?... Jak?...Czemu mi nie powiedziałeś?
   Spojrzał na mnie groźnym wzrokiem.
   - To mój problem - warknął. - Myślisz, że Arthur jest aniołkiem? Że niby nic nie zrobił? Dostał to samo ostrzeżenie co ja, ale on się lepiej pilnuje i żaden kapitan drużyny się go nie czepia....- nagle przerwał i wziął głęboki oddech. Po chwili podjął zawstydzony własnym wybuchem. - Wybacz, nie powinienem był na ciebie krzyczeć... nie powinienem mówić takich rzeczy. Przepraszam, zapomnij o tym co ci nagadałem.
   - Zapomnij? - pokręciłam głową. - Jak mogłeś mi nie powiedzieć? Jak? Myślałam, że jestem twoją przyjaciółką! Myślałam, że już mnie nie zawiedziesz, tak jak obiecałeś! Chcesz mi jeszcze coś powiedzieć? Jeszcze coś ukrywasz?
   Posłał mi błagalne spojrzenie. Wydawał się taki bezbronny i udręczony, że to teraz ja pożałowałam, że na niego krzyczałam.
   - Miałem ci niedługo powiedzieć - zaczął. - Ale nie wiedziałem jak. Zrozum chciałem byś pamiętała mnie z tej lepszej strony...
   - A nie tej prawdziwej - mruknęłam, ale nie usłyszał.
   - ...Wszystko się posypało i poszło nie tak, jakbym tego chciał. Żałuję, że nie mogę odłożyć tej rozmowy na później, choć zostało mi niewiele czasu...
   - O czym ty właściwie mówisz?- przerwałam mu.
   Wziął głęboki wdech.
   - Mój ojciec dostał pracę w Ameryce. - powiedział. - Lepiej płacą, a mama zawsze chciała tam zamieszkać, bo mój brat tam studiuje.
   - I co z tego? - zapytałam, chodź wiedziałam, co chce mi powiedzieć. Nie musiał kończyć.
   - Wyjeżdżam. Wyjeżdżam w ten weekend.
   Miałam ochotę się rozpłakać, ale powtarzałam sobie, że tego nie zrobię. Poczułam, jakby wszystkie złe wieści zwaliły się na mnie w jednej chwili. Miałam stracić już wszystkich przyjaciół oprócz Arthura, który okazał się być kłamcą. Dodatkowo pojawiło się uczycie jakbym o czymś zapomniała. Jakbym zapomniała o czymś ważnym, ale nie mogłam przypomnieć sobie o czym. Jeszcze nie wiedziałam, że to uczucie miało być moim przekleństwem na całe życie.
   Czułam jak oddycham z trudem, jak walczę o oddech. To było całkiem nowe doświadczenie. Czyżby atak paniki?
   - Aha - wydukałam.
   Musiałam odejść i się uspokoić, ale Matt złapał mnie i objął, przez co jeszcze bardziej zechciało mi się płakać.
   - Nie spotkamy się już więcej, prawda? - powiedziałam najzwyklejszym tonem,który mnie zaskoczył. Objęłam go.
   Przez chwilę nie odpowiadał, ale zaraz usłyszałam jego smutny głos.
   - Nie. Nigdy.
   Poczułam, jak przytula mnie mocniej.
   - Szkoda. - wyszeptałam. - Stałeś się znośny i wreszcie udało mi się z tobą  wytrzymać kilka godzin. - zażartowałam.
   - Ej, nie byłem znowu taki zły!- odparł, śmiejąc się.
   - Byłeś.
   - Wiem.
   Poczułam, że już czas. Odsunęłam się i uśmiechnęłam do Matta. Odpowiedział mi tym samym. Potem pochylił się i musnął moje wargi swoimi. Po kilku sekundach odsunął się.
   Uśmiechnęłam się krzywo, choć w środku czułam się pusta i opuszczona. Samotna.
   - Musisz jeszcze poćwiczyć całowanie - zaśmiałam się. - Inaczej żadna cie nie zechce.
   - Zdziwiłabyś się- odparł, przybierając dobrze mi znaną władczą pozę.
   Jeszcze raz zachichotałam i odwróciłam się, czując, że zostawiam za sobą swoje życie.
   - Cześć, Matt - pożegnałam się na odchodnym.
   - Cześć, Angelica. Nie zapomnę o tobie. Ty też o nie nie zapominaj.
   Przyspieszyłam kroku.Straciłam przyjaciół, osoby, którym ufałam. Niczego nie miałam czasu dokończyć, los tak chciał. Cokolwiek zaczęłam, wszystko zostało nagle przerwane. Tyle niedokończonym przygód. Nie chciałam chodzić już do tej samej szkoły, gdzie zaczęła się i skończyła ta historia. Gdzie poznałam i straciłam przyjaciół. Na początku roku chciałam przenieść się do innej szkoły. Teraz wiedziałam, że muszę to zrobić. Widok miejsc, które przypominałyby mi Matta, Arthura, Harriet i Johnny'ego były zbyt bolesnym doświadczeniem. Musiałam jakoś zacząć nowe życie. I musiałam poradzić sobie sama.
   - Nigdy - wyszeptałam tak cicho, że Matt nie miał szans mnie usłyszeć.
   Po policzku spłynęła mi osamotniona łza, która po chwili zniknęła w moich włosach. Co za szczęście, że nikt jej nie zauważył.

KONIEC

***
Tamtararam!
Proszę bardzo, wyczekiwane zakończenie bloga! Udało mi się i powiem, że nawet mi się podoba. A Wam? Piszcie co sądzicie, co jest dla Was nie jasne.

Dziękuję Wam bardzo, za czytanie mojego bloga. Jest mi niezmiernie miło, że go odwiedzacie. Naprawdę Wam za to dziękuję!

Z chęcią przeczytam także Wasze blogi, więc zostawiajcie w komentarzach linki.

Jeśli chodzi o następnego bloga to nie planuję na razie innego w następnym poście ( nie mam pojęcia kiedy się pojawi) umieszczę wszystkie propozycje i najpewniej stworzę nową ankietę, gdyż tamta zakończyła się remisem ( 1:1 !)

Jeszcze raz dziękuję!
~niezmierniewdzięcznawszystkimczytelnikomiszczęśliwaVenia

czwartek, 10 kwietnia 2014

Chwilowe zawieszenie

Wiem, miałam dodać rozdział już kilka tygodni temu, ale ale mam czasu, za dużo nauki. Zawieszam blog do świąt wielkanocnych i wtedy dodam zakończenie. Przepraszam, musicie uzbroić się w cierpliwość!
PS. Mam dylemat! Tylko dwie osoby zagłosowały w ankiecie na bloga. Jedna na jeden blog, a druga na drugi. Chyba będę musiała znowu przeprowadzić ankietę.

czwartek, 20 marca 2014

...

Dobra szczerze nie wiem kiedy dodam nowy rozdział, nie mam czasu. Przepraszam, postaram się opublikować go jak najszybciej.

Zauważyłam, że prawie nikt nie głosuje, który nowy blog lepszy.... hmmm..... Wasza opinia jest dla mnie ważna, więc dobrze byłoby ją poznać. :)

Venia

czwartek, 20 lutego 2014

Pomysły na nowe blogi, który lepszy?

Na początku powiem, że nowy rozdział pojawi się w niedzielę lub poniedziałek.
Dobra, a teraz: na początku miałam plan kontynuować tego bloga, ale wpadłam na drugi pomysł i nie wiem co wybrać. Nie będę miała czasu pisać dwóch naraz, więc to odpada. I teraz taki krótki opis:

Inna, czy wciąż ta sama?
Mia budzi się w szpitalu, w otoczeniu osób, których nie zna. Nie rozpoznaje nikogo, nie pamięta niczego, nie nie wie nawet kim sama jest. Okazuje się, że zniknęła na jeden dzień i znaleziono ją nieprzytomną w lesie niedaleko jej domu. Nikt nie wie co się stało. Kiedy wychodzi ze szpitala i wraca do domu, nadal niczego nie pamięta. Nawet nie wie kim jest Rick - podobno jej chłopak, którego zna od dziecka, a jej ciało niezwykle dziwnie na niego reaguje. Nie poznaje swoich przyjaciół, a co dziwniejsze, według rodziny, całkowicie zmieniły się jej upodobania. Poznaje też Louisa, z którym, o dziwo, szybko się zaprzyjaźnia. Cały czas próbuje poznać tajemnice swojego zniknięcia i wyjaśnienie amnezji. Niezwykle przydatny okazuje się Louis, ale także zazdrosnemu Rickowi bardzo zależy na jej bliskości.
Czy Mia odzyska pamięć? Czy dowie się czemu zniknęła? I kto okaże się tym jedynym: idealny Rick, czy tajemniczy Louis?

Kontynuacja Klubu Fantastycznego: Ja nie kłamię, ja naginam prawdę...
(nie chce za dużo zdradzać, żebyście nie domyślili się zakończenia)
Akcja toczy się, kiedy nasi bohaterowie są już dorośli. Pojawiają się nowi znajomi, nowi wrogowie. Tym razem skupie się bardziej na wątku miłosnym. Ciąg dalszy opisu po zakończeniu tego bloga. :)

Piszcze, który lepszy. Dodam jeszcze ankietę, żebyście mogli zagłosować i bardzo Was proszę o głosy. Bardzo mi na tym zależy. ;) ewentualnie mogę pójść na kompromis i oba te pomysły połączyć... I bardzo Was proszę, NIE KARZCIE mi samej wybierać.
No to tyle.
/Venia

piątek, 14 lutego 2014

Krótko o Walentynkach+informacje

DZISIAJ WALENTYNKI!!! Strasznie mi z tego powodu wszystko jedno.
Nienawidzę walentynek. Jednak to nie znaczy, że nie mam planów. Pójdę za radą Pana Pottera i  będę: siedzieć w swoim pokoju, nie wydając żadnych dźwięków, udając, że nie istnieję i czytając książki.

Mam nadzieję, że Patch albo Jace mnie przygarną.

A jak nie to zostali mi jeszcze Will, Harry, Fred, George, Horace, Gilan, Eragon, Legolas, Edward, Jason, Homer, Lee, Sebastian, Percy^^, Nico, Leo, Jason, Jake, Luke, Ian, Peeta, Finnick, Alec, Magnus, Carter i paru innych. Zawsze jest jeszcze Nathan Wylder. Więc są szanse, że nie spędzę Walentynek sama!

 Jeśli chodzi o to co mam w planie przeczytać: dzisiaj skończę pierwszą część Maximum Ride, a potem zabiorę się za Pozaświatowców: Zarzewie Buntu, drugi tom Baśnioboru i Zdradzoną. W końcu muszę przeczytać pierwszą część Gone, którą dostałam na mikołaja.

Ferie się kończą! Jestem z tego powodu strasznie przybita. I muszę przeczytać Katarynkę i Kamizelkę.  Oczywiście nie palę się, żeby przeczytać lektury, bo mam inne książki, ale cóż poradzić?

A jak Wy spędzicie swoje Walentynki? Podobnie jak ja? Czy inaczej?

Dobra, teraz Informacje!!!!

Po pierwsze nie wiem kiedy będzie następny rozdział. Nie to, że nie mam czasu, bo jak na razie mam , ale wena mnie opuściła. Kompletnie nie wiem co napisać, jak napisać, a chcę żeby te rozdziały były naprawdę dobre! Przypominam, że będą to już ostatnie.
Oczywiście bloga, po zakończeniu, nie porzucę, zamierzam na niego notorycznie wchodzić i coś dodawać.
Jak mówiłam mam już koncepcję kontynuacji tego bloga, ale potrzebuję kogoś do pomocy. Jeśli ktoś byłby chętny- gg: 47615399
Jak oceniacie nowy wygląd bloga? W porządku? Okropny? I co sądzicie o muzyce na blogu? Denerwuje Was? Chcecie, żeby jej nie było? Piszcze! To dla mnie naprawdę ważne, żeby poznać Waszą opinie!

sobota, 1 lutego 2014

ROZDZIAŁ XXXII

   Mimo, że droga do gabinetu dyrektora nie była długa, to Angelice dłużyła się jak nigdy. Szła z samego przodu, potem Matt, a pochód zamykali Arthur i Johnny. Jeszcze nigdy nie słyszałam żeby między nami zapadła tak ciężka cisza.
   Wszyscy uczniowie skończyli już lekcje, więc po drodze nie spotkali nikogo. Może to i lepiej. Cała ta sytuacja wyglądała dość podejrzanie, a dodatkowo miny Matt'a i Johnny'ego, którzy wyglądali jak skazańcy potęgowały to wrażenie. Współczuła im trochę , bo podobno dyrektor słynął z ostrego charakteru. Ale kiedy przypomniała sobie z jaką nienawiścią się do siebie odnosili, poczuła jak do jej żył napływa gniew.
   Co oni sobie myślą?Nie mogą zaczynać się bić!  A tak w ogóle o co się wcześniej pokłócili? Czemu nie chcieli jej tego powiedzieć? Nawet Arthur, który najwyraźniej znał znał każdy szczegół z ich tajemnicy.
   Po chwili zaczęła odczuwać poczucie winy. Jak mogła nie zauważyć, że zachowują się inaczej? Jak mogła nie dostrzec wzrastającej między nimi wrogości?
   Odsunęła od siebie te myśli, kiedy wreszcie stanęli przed drzwiami do gabinetu dyrektora. Zawahała się. Nie wiedziała czy ma wejść pierwsza czy przepuścić chłopców.
    Jej wątpliwości rozwiał Arthur. Wyminął ją,zapukał i nie czekając ani chwili dłużej wszedł do środka. Matt i Johnny poszli w ślady Arthura, a ona w końcu odważyłam się wejść do środka.
   Gabinet wyglądał normalnie- zwykły pokój zastawiony półkami, dokumentami, ale mimo to dawał wrażenie względnie czystego. Za biurkiem siedział dyrektor- i to on robił dużo większe wrażenie.
   Był wysokim mężczyzną, czego dowiedziałam się mijając go czasami na korytarzu. Nie był ani chudy , ani gruby, a ciemne włosy miał przystrzyżone na krótko. Kiedy weszliśmy, podniósł wzrok znad ekranu komputera i zjeżył groźnie czarne brwi. Kiedy to zrobił poczuła się nieswojo, jakbym to ona była winna. Starała się jednak zachować spokój, by nie wkopać się w jakieś kłopoty.
   - A więc to są ci awanturnicy?- zapytał dyrektor, głosem, w którym brzmiała dziwna nuta. Jeśli Angelica miała nadzieję że chłopcy jakoś unikną kary, to właśnie się z nią pożegnała. - Możesz mi powiedzieć co się stało?- zwrócił się do Angelici.
   Opowiedziała wszystko obojętnym tonem, który zdziwił nawet ją samą. Kiedy skończyła, jej wersje potwierdził Arthur i w pokoju zapadła cisza.
   - Nie spodziewałem się po was takiego zachowania.- mruknął w stronę chłopców. A potem spojrzał na Matt'a.- Nie. Po tobie się spodziewałem , Matt. Od początku roku sprawiasz same problemy, nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę?
   Angelica cała się spięła. Same problemy? O czym on mówi? Spojrzała na Matt'a.
   Chłopak najwyraźniej wiedział o co mężczyźnie chodzi, bo pokiwał głową bez entuzjazmu.
   - Tyle się tego nazbierało, że nie mam wyjścia- westchnął dyrektor. - Mówiłem ci już o konsekwencjach. Zostajesz wyrzucony z drużyny piłkarskiej, a twoje zachowanie zostaje obniżone.
   Angelica wciągnęła głośno powietrze, ale nikt nie zwrócił na to uwagi. Matt był zbyt przybity, żeby cokolwiek odpowiedzieć, pokiwał tylko ze smutkiem głową, na znak że przyjął to do świadomości. Tylko Johnny wydawał się z tego powodu zadowolony. Widząc to dziewczyna poczuła gniew. Jak on może cieszyć się z czyjegoś nieszczęścia?
   - Nie ciesz się tak, Johnny.- Najwyraźniej mężczyźnie nie umknęła reakcja chłopaka, bo przeniósł na niego groźne spojrzenie. - Mimo wszystko to ty spowodowałeś bójkę. Nie zagrasz w następnym meczu.
   Teraz to Matt wydawał się podniesiony na duchu, jakby jego kara zmniejszyła się. Niewiarygodne jak tych dwóch się nie lubiło.
    - Co takiego?- oburzył się Johnny.- Ale proszę pana! Czemu w tej szkole wszystko jest takie niesprawiedliwe?Wszystko musi być obrócone przeciwko nam! Jak coś zginie, to już zaczynają się groźby, że nie pojedziemy na wycieczkę! Jakby to była nasza wina! Wszystko to nasza wina! Od razu napiszmy artykuł o tym i wstawmy na stronę internetową szkoły! Proszę! Ja muszę zagrać! Jestem kapitanem!
    Angelica aż otworzyła usta ze zdumienia. Z przerażeniem patrzyła na wybuch chłopaka, nie wiedząc jak go przerwać.
    - Za chwilę już nim nie będziesz. - odparł dyrektor, z wściekła miną. Dopiero wtedy Johnny zdał sobie sprawę z tego co powiedział.
    - Przepraszam. Nie wiem co mnie naszło.- wymamrotał.
    Mężczyzna pokręcił z dezaprobata głową.
    - Możecie odejść.
   Nie trzeba im było dwa razy tego powtarzać. Kiedy zamknęły się za nimi drzwi, Johnny odwrócił się do nich plecami i odszedł bez słowa.
   - Co ty takiego zrobiłeś?- zapytałam w końcu Matt'a.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 Hej!
    Jak obiecałam następny rozdział się pojawił choć jest krótki. Oficjalnie wznawiam pisanie. Rozdziały będę mogła dodawać w piątki, soboty lub w niedziele. 
    Jeszcze jeden krótki komunikat. Nie uprzedzałam Was wcześniej, ale postanowiłam, że blog będzie miał dużo mniej rozdziałów niż wcześniej planowałam. Możliwe że będzie ich mniej niż czterdzieści. Ale ten blog to tylko początek historii. Nie będę zdradzać szczegółów, ale planuję drugiego bloga, ciąg dalszy tej historii, kiedy nasi bohaterowie są już starsi...no, przekonacie się, kiedy przyjdzie na to pora. ^.^
/Pozdrawiam,
Venia

 http://media.tumblr.com/413fbc72559ca1e1a8a97c8f02131d26/tumblr_inline_mkymgxibve1qz4rgp.gif



sobota, 25 stycznia 2014

Informacja+takie tam przemyślenia Ronnie.

 Wiem że nie wchodziłam na bloga od listopada, w ogóle się nie odzywałam( strasznie za to przepraszam!!!!) i pewnie mnie nienawidzicie. Nie dziwie się. Sama siebie nienawidzę i nie mam pojęcia co się ze mną stało.
WTF, co ze mną jest nie tak?
  Mogłabym się tłumaczyć że miałam dużo nauki, że opuściła mnie wena i nie miałam czasu, co w sumie jest prawdą- byłam zajęta realizowaniu pewnego rodzaju projektu- ale to nic nie da.
  Ale, Bogu dzięki, 01.02 zaczynają się ferie i nie wybaczę sobie jeśli nie dodam rozdziału. Dokładnie pierwszego lutego około godziny 20 na tym blogu pojawi się XXXII rozdział!

   Dobra muszę przyznać, że kiedy zobaczyłam że mam 1000 wejść, to wyłączyłam kartę i znowu włączyłam żeby się upewnić. Byłam bliska euforii. Naprawdę bardzo dziękuję za to że odwiedzacie mojego bloga! Uwielbiam Was!
   
Naprawdę krótkie podsumowanie roku 2013. 
Wiem trochę późno, ale nie mogę się powstrzymać.

-Bloga założyłam 21.03, zawsze o tym marzyłam.
-Napisałam 36 postów.
-Zdaje się, że zyskałam stałych czytelników (^.^ ) na co wskazują wyświetlenia.
-Pod moimi postami pojawiły się aż 2 komentarze! W jednym osoba pytała się o datę następnego rozdziału. Zaraz oszaleje ze szczęścia.
Dziękuję Wam wszystkim!

Jeśli chcecie możecie napisać w komentarzach co sądzicie o moim blogu. Z wielką chęcią przeczytam także wszelkie skargi na mój temat. Ehehehe.

/PostanawiającawięcejWasniezawieśćVenia.

+ Przemyślenia mojej dobrej koleżanki i imienniczki - Ronnie.
Tekst całkowicie wymyślony ale ma w sobie c o ś .~Venia

Nie jestem śliczna. Ale nie jestem też brzydka. Nie jestem wysportowana, zwinna, szybka. Brak wyglądu nadrabiam ocenami w szkole. Ale nie jestem z czegoś wybitna. Nie jestem z czegoś najlepsza.
Jestem przeciętna.
Mam swoje zasady- nie pije, nie pale. I ich nie złamię. Nie jestem aż tak szalona, chociaż wesoła.
Nie popadam w kompleksy. Mam książki. To moje życie. Moja miłość. Zamykam się za wrotami wyobraźni. Mam własny świat. Kocham czytać.
Stąd moja pasja- pisarstwo.
Skąd to się bierze? Nie wiem. Uwielbiam pisać. Mało osób to docenia. Nie pisze jakoś wyśmienicie.
Serio, nie chce popaść w kompleksy....
Nie wiem co to prawdziwa miłość...Między kobietą a mężczyzną...Może byłam kiedyś zauroczona.
Nie pamiętam. Nie byłam zakochana. To wiem. Zakochana jestem w aktorach. Nie w rówieśnikach. Mam wygórowane wymagania co do faceta. Przez czytanie. Will, Patch, Edward, Nathan... I wiele innych...Ideały. Ale takich nie znajdziesz.
Wykrywam większe zainteresowanie moją osobą... W Internecie. Chłopaki, których na oczy nie widziałam. To nie wypali.
Chce mieć chłopaka. Kogoś kto mnie pokocha. Ja go pokocham i to nie będą puste słowa. Kogoś, kto mnie rozśmieszy, pokaże mi jak spojrzeć na świat z innej perspektywy. Nie chcę być stara panną. Chcę mieć rodzinę...taka jak moja.
Miłość...dziwne słowo. Ciągle się teraz słyszy love, kc...ale to nic nie znaczy. To czarna dziura. Chce poznać głębie tego wyrazu....
Nie wiem co to miłość...jaka jest. Każda miłość w książkach jest inna...ludzie się zakochują z pożądania, przyjaźni...czy czego tam jeszcze...
Nie wydaje mi się, żeby tak było...Ale co ja mogę wiedzieć?
Jestem za młoda...dojrzewanie...durny okres...bolesny...
Boję się zakochać...boję się zaangażować...nie chcę być zazdrosna...boję się, że coś nie wyjdzie...że zaboli.
Ktoś pisze mi: " Jesteś dla mnie najważniejsza, tylko ty się liczysz!"A ja myślę, że jego słowa nic dla nie nie znaczą, nie liczą się. To jakiś żart. Po kilku minutach znajomości, chce być moim chłopakiem. Ha.Ha.Ha. Zabawne.
Ale co on może wiedzieć? Chłopcy później dojrzewają....Kiepskim,pustym tekstem nic nie zdziałasz!
Chciałabym kogoś szczerego...inteligentnego...miłego...dobrego...prawdziwego...
Tak...Przystojnego.
Oczywiście wygląd też ma duże znaczenie. Nie chce lalusia, żeby zastanawiać się jakiej to on jest orientacji...Tyle że to nie koniec. Najbardziej liczy się charakter. Trudno teraz znaleźć kogoś odpowiedniego. Poczekamy, zobaczymy. Mam jeszcze czas. Jestem młoda. Trzeba być cierpliwym. A nuż ktoś się znajdzie.
Chce zasmakować kiedyś miłości.
Nie tak jak w książkach. Chce przeżyć to sama. Od nowa. Inaczej. Napisać własną historie.
Tak bardzo tego pragnę..../ Ronnie.