* Ostatni rozdział! Zmieniłam trochę formę pisania i narrację na pierwszoosobową, mam nadzieje, że się nie obrazicie.*
Sama nie wiem co się stało. Wszystko potoczyło się w zastraszającym tempie, ledwo zdołałam każde wydarzenie uchwycić, a kiedy staram się je odtworzyć po kolei, nie udaje mi się. Przeraża mnie to. Boję się, że zapomnę. Mam wrażenie, że już zapomniałam o czymś ważnym. Ta informacja siedzi gdzieś w mojej głowie, głębi mojego umysłu, a kiedy próbuje ją uchwycić, wymyka się i znika jeszcze głębiej.
Z wszystko zaczęło się od kłótni Matta i Johnny'ego, potem była rozmowa w gabinecie dyrektora, która zastawiła po sobie więcej pytań niż odpowiedzi. Kiedy wraz z Mattem i Johnnym wyszliśmy na korytarz, a ten ostatni odwrócił się do nas plecami i odszedł, poczułam się urażona. Musiałam zrelacjonować kłótnie chłopców i poniekąd pogrążyłam przyjaciół, ale zasłużyli na naganę. Nie pomyślałam tylko, że Johnny strzeli focha i przestanie się do mnie odzywać. Postanowiłam go potem jakoś przeprosić i wytłumaczyć dlaczego to zrobiłam(nie chciałam stracić kolejnego przyjaciela, jak Harriet), ale najpierw musiałam przycisnąć Matta i wydobyć z niego informacje, które mnie interesowały.
-Co ty takiego zrobiłeś? - zapytałam Matta, przybierając stanowczy ton.
Chłopak wyraźni się zmieszał i uciekł wzrokiem w bok. Miałam ochotę nim potrząsnąć. Albo uderzyć. Albo jedno i drugie. Ale co by mi to dało?
Więc czekałam.
Po kilku minutach ciszy, które ciągły się w nieskończoność chłopak wreszcie odpowiedział.
- Miałem drobne problemy z policją- powiedział ogólnikowo, nadal na mnie nie patrząc.
Zatkało mnie.
- Co zrobiłeś? - wydusiłam w końcu.
Machnął ręką, jakby chciał powiedzieć, że to zwykła drobnostka. Był cały spięty.
- Co zrobiłeś? - powtórzyłam ostrzej.
- Parę aktów wandalizmu, nic poważnego. - wyjaśnił w końcu, udając swobodny ton.
Wandalizm?
- Wandalizm?- powtórzyłam głucho. Nie mogłam w to uwierzyć. - Co?... Jak?...Czemu mi nie powiedziałeś?
Spojrzał na mnie groźnym wzrokiem.
- To mój problem - warknął. - Myślisz, że Arthur jest aniołkiem? Że niby nic nie zrobił? Dostał to samo ostrzeżenie co ja, ale on się lepiej pilnuje i żaden kapitan drużyny się go nie czepia....- nagle przerwał i wziął głęboki oddech. Po chwili podjął zawstydzony własnym wybuchem. - Wybacz, nie powinienem był na ciebie krzyczeć... nie powinienem mówić takich rzeczy. Przepraszam, zapomnij o tym co ci nagadałem.
- Zapomnij? - pokręciłam głową. - Jak mogłeś mi nie powiedzieć? Jak? Myślałam, że jestem twoją przyjaciółką! Myślałam, że już mnie nie zawiedziesz, tak jak obiecałeś! Chcesz mi jeszcze coś powiedzieć? Jeszcze coś ukrywasz?
Posłał mi błagalne spojrzenie. Wydawał się taki bezbronny i udręczony, że to teraz ja pożałowałam, że na niego krzyczałam.
- Miałem ci niedługo powiedzieć - zaczął. - Ale nie wiedziałem jak. Zrozum chciałem byś pamiętała mnie z tej lepszej strony...
- A nie tej prawdziwej - mruknęłam, ale nie usłyszał.
- ...Wszystko się posypało i poszło nie tak, jakbym tego chciał. Żałuję, że nie mogę odłożyć tej rozmowy na później, choć zostało mi niewiele czasu...
- O czym ty właściwie mówisz?- przerwałam mu.
Wziął głęboki wdech.
- Mój ojciec dostał pracę w Ameryce. - powiedział. - Lepiej płacą, a mama zawsze chciała tam zamieszkać, bo mój brat tam studiuje.
- I co z tego? - zapytałam, chodź wiedziałam, co chce mi powiedzieć. Nie musiał kończyć.
- Wyjeżdżam. Wyjeżdżam w ten weekend.
Miałam ochotę się rozpłakać, ale powtarzałam sobie, że tego nie zrobię. Poczułam, jakby wszystkie złe wieści zwaliły się na mnie w jednej chwili. Miałam stracić już wszystkich przyjaciół oprócz Arthura, który okazał się być kłamcą. Dodatkowo pojawiło się uczycie jakbym o czymś zapomniała. Jakbym zapomniała o czymś ważnym, ale nie mogłam przypomnieć sobie o czym. Jeszcze nie wiedziałam, że to uczucie miało być moim przekleństwem na całe życie.
Czułam jak oddycham z trudem, jak walczę o oddech. To było całkiem nowe doświadczenie. Czyżby atak paniki?
- Aha - wydukałam.
Musiałam odejść i się uspokoić, ale Matt złapał mnie i objął, przez co jeszcze bardziej zechciało mi się płakać.
- Nie spotkamy się już więcej, prawda? - powiedziałam najzwyklejszym tonem,który mnie zaskoczył. Objęłam go.
Przez chwilę nie odpowiadał, ale zaraz usłyszałam jego smutny głos.
- Nie. Nigdy.
Poczułam, jak przytula mnie mocniej.
- Szkoda. - wyszeptałam. - Stałeś się znośny i wreszcie udało mi się z tobą wytrzymać kilka godzin. - zażartowałam.
- Ej, nie byłem znowu taki zły!- odparł, śmiejąc się.
- Byłeś.
- Wiem.
Poczułam, że już czas. Odsunęłam się i uśmiechnęłam do Matta. Odpowiedział mi tym samym. Potem pochylił się i musnął moje wargi swoimi. Po kilku sekundach odsunął się.
Uśmiechnęłam się krzywo, choć w środku czułam się pusta i opuszczona. Samotna.
- Musisz jeszcze poćwiczyć całowanie - zaśmiałam się. - Inaczej żadna cie nie zechce.
- Zdziwiłabyś się- odparł, przybierając dobrze mi znaną władczą pozę.
Jeszcze raz zachichotałam i odwróciłam się, czując, że zostawiam za sobą swoje życie.
- Cześć, Matt - pożegnałam się na odchodnym.
- Cześć, Angelica. Nie zapomnę o tobie. Ty też o nie nie zapominaj.
Przyspieszyłam kroku.Straciłam przyjaciół, osoby, którym ufałam. Niczego nie miałam czasu dokończyć, los tak chciał. Cokolwiek zaczęłam, wszystko zostało nagle przerwane. Tyle niedokończonym przygód. Nie chciałam chodzić już do tej samej szkoły, gdzie zaczęła się i skończyła ta historia. Gdzie poznałam i straciłam przyjaciół. Na początku roku chciałam przenieść się do innej szkoły. Teraz wiedziałam, że muszę to zrobić. Widok miejsc, które przypominałyby mi Matta, Arthura, Harriet i Johnny'ego były zbyt bolesnym doświadczeniem. Musiałam jakoś zacząć nowe życie. I musiałam poradzić sobie sama.
- Nigdy - wyszeptałam tak cicho, że Matt nie miał szans mnie usłyszeć.
Po policzku spłynęła mi osamotniona łza, która po chwili zniknęła w moich włosach. Co za szczęście, że nikt jej nie zauważył.
KONIEC
***
Tamtararam!
Proszę bardzo, wyczekiwane zakończenie bloga! Udało mi się i powiem, że nawet mi się podoba. A Wam? Piszcie co sądzicie, co jest dla Was nie jasne.
Dziękuję Wam bardzo, za czytanie mojego bloga. Jest mi niezmiernie miło, że go odwiedzacie. Naprawdę Wam za to dziękuję!
Z chęcią przeczytam także Wasze blogi, więc zostawiajcie w komentarzach linki.
Jeśli chodzi o następnego bloga to
nie planuję na razie innego w następnym poście ( nie mam pojęcia kiedy się pojawi) umieszczę wszystkie propozycje i najpewniej stworzę nową ankietę, gdyż tamta zakończyła się remisem (
1:1 !)
Jeszcze raz dziękuję!
~
niezmierniewdzięcznawszystkimczytelnikomiszczęśliwaVenia