Hej!
Jak tam szkoła? Cieszycie się, że wakacje się skończyły? Ja nie bardzo.
Mam pomysł na innego bloga, muszę tylko rozważyć, czy się nada. Napiszę w następnym poście, który pojawi się w niedzielę.
Venia.
- Jak spędziłaś sylwestra?- spytała Harriet, kiedy już przywitała się z Angeliką, Arthurem i Johnnym.
Przerwa świąteczna szybko się skończyła, wszyscy musieli wrócić do szkoły na drugi semestr.
- Dziękuję, świetnie.- odpowiedziała Angelica, do której skierowane było pytanie.
- Co robiłaś?-zapytał Johnny.- Nie chciałaś iść ze mną na imprezę.
- No cóż...zostałam w domu i...- zaczęła, ale zobaczyła, jak Matt przechodzi obok i uśmiecha się do niej.
- Cześć -rzucił, mijając ją.
Johnny i Harriet obrzucili go lodowatymi spojrzeniami, a Arthur w ogóle nie zwrócił na niego uwagi.
- Cześć.- odpowiedziała Angelica, zaraz jednak tego pożałowała, bo oczy wszystkich przyjaciół zwróciły się na nią.
Matt za to posłał jej jeszcze jeden ciepły uśmiech i ignorując pozostałych, poszedł dalej.
- Rozumiem, że ten kretyn udaje, że wszystko jest w porządku...- zaczęła Harriet.- Ale ty? Czemu mu odpowiedziałaś? I to tak, jakbyście znów byli przyjaciółmi!
- Jak mówiłam, zostałam w domu w Sylwestra....- zaczęła tłumaczyć, ale przyjaciółka wtrąciła się:
- Nie zmieniaj tematu! Odpowiedz mi!
- To on przyszedł i tak jakby się pogodziliśmy. -zakończyła szybko dziewczyna.
- Spędziliście razem Sylwestra?- zdziwił się Johnny.
- Pogodziliście się? Tak nie można!- krzyknęła Harriet.
- No nareszcie! Dzięki Bogu!- ucieszył się Arthur.
Powiedzieli to wszyscy w tym samym momencie. Teraz oczy zebranych zwróciły się na Arthura, który poczerwieniał na twarzy.
- No co? Nie było mi łatwo się z nim kolegować, kiedy mi zabraniałyście!- wytłumaczył.
- Ko-kolegować?- wyjąkała Harriet.- Ja już nic nie rozumiem...podsumowując, ty Arthurze mimo wszystko nie zerwałaś kontaktu z Matt' em...a ty Angelico wpuściłaś go do domu, rozmawiałaś i mu wybaczyłaś? Może jeszcze u ciebie przenocował? A co, jeszcze dałaś mu pokój gościnny i piżamę?
- No...- dziewczyna oblała się rumieńcem.- No... Tak, było już późno, a on ma trochę daleko, więc...
- Że jak?! Nie mówiłam tego na serio! - dziewczyna była wstrząśnięta. - Serio? Serio?! Przecież...przecież pierwsza się na niego obraziłaś! A teraz tak się z nim witasz, jakby nic się nie stało. To przez tą twoją słabość do niego?
- Jaką słabość?- zapytał podejrzliwie Johnny.
- Oh, przez całą podstawówkę za nim szalała.
- Wcale nie!- zaperzyła się Angelica.- Wtedy był upartym, przemądrzałym...
- Przystojniakiem z charakterem. - wtrąciła przyjaciółka, wywracając oczami. - Teraz jest zdradliwym szczurem, który próbuje być najlepszym w szkole...
- A kiedy nie próbował?- przerwała Angelica.
Harriet parsknęła śmiechem.
- W każdym razie, powinnaś to przemyśleć.- zauważył Johnny, odchodząc.
- Ale już przemyślałam- odparła cicho dziewczyna.
Na lekcji geografii, kiedy już usiadła w ławce, ktoś szturchnął ją lekko w ramię. Odwróciła się i zobaczyła Matt' a i Arthura siedzących w jednej ławce, tuż za nią.
Uśmiechnęła się do nich.
- Harriet dalej na mnie wkurzona?- zapytał Matt.
- Tak.- odparła zwięźle Angelica.
- Trudno, będę musiał z nią pogadać. - zdecydował chłopak, kiwając się na krześle.
- Powodzenia- stwierdził sceptycznie Arthur.
Matt przejechał w roztargnieniu palcami po włosach, zastanawiając się nad czymś.
- Widzę, że jednak ich nie obciąłeś.- mruknęła dziewczyna.
Wyszczerzył do niej zęby w uśmiechu.
- Podobno mi pasują.
"Nadal tak uważam" pomyślała w roztargnieniu.
- O, idzie Harriet.- zauważył Arthur.
- Lepiej się z nią pogódź!- przestrzegła dziewczyna, szeptem.- Nie lubię działać na dwa fronty.
- Ale jak?- zapytał chłopak.
- Nie wiem! Wymyśl coś! Za wszelką cenę, musisz się z nią pogodzić! Nie chcę stracić ani przyjaciółki, ani przyjaciela, zwłaszcza, że ty pewnie nie dałbyś mi żyć!
Musiała przerwać, ponieważ przyjaciółka usiadła na krześle obok niej, ignorując Matt' a.
Kiedy zadzwonił dzwonek obwieszczający koniec lekcji, Harriet z gracją, przesyconą ignorancją zabrała swoją torbę i wyszła na korytarz.
- No to idę.- odezwał się Matt i popędził za dziewczyną.
Arthur i Angelica wyszli razem z klasy, ale nie zauważyli dwójki przyjaciół.
Matt dogonił Harriet przy wyjściu, ale dziewczyna nawet nie uraczyła go spojrzeniem. Szła wyprostowana, jakby w ogóle nie widziała chłopaka.
- Możemy porozmawiać?- zapytał.
W odpowiedzi tylko prychnęła.
- Nie zamierzasz się odzywać?
Wzruszyła ramionami, jakby dziwiła się, że Matt jeszcze za nią idzie. Przyspieszyła, ale on nie dawał za wygraną.
- To chociaż mnie wysłuchaj. - poprosił.
Zaszczyciła go kpiącym spojrzeniem.
- A co szanowny książę zechce mi powiedzieć?- zapytała z szyderczą nutą w głosie. - Musisz mi wybaczyć, ale nie zamierzam być na każde twoje zawołanie i jak niektórzy czyścić ci buty.
W zdziwieniu uniósł brwi.
- Mówisz o Angelice? - zapytał, ale to pytanie pozostawiła bez odpowiedzi. Mógł się tylko domyślać, jak brzmi.
- Streszczaj się, daję ci trzy minuty. - powiedziała patrząc na zegarek.
- Chciałbym cię przeprosić. - wyjaśnił. Nie odrywała wzroku od tarczy zegara, w ogóle wyglądała, jakby go nie słuchała. - Wiem, że zachowałem się jak kretyn i nim jestem.- tu kiwnęła głową, na potwierdzenie tych słów. - Chodzi o to, że ja się dopiero staram zmienić i wolno mi idzie, ale nie chcę, stracić nikogo z przyjaciół. Prawdziwych przyjaciół. - postanowił użyć tych samych argumentów, co przy Angelice. - Przepraszam.
Wpatrywała się w rękę z zegarkiem kilka minut, nie odzywając się.
- Dlaczego to robisz? Przepraszasz?- zapytała w końcu.
- Nie chcę tracić przyjaciół.- powtórzył. Nie mówił do końca prawdy. Nie chciał także zawieść Angeliki.
- Dasz mi coś w zamian?- zapytała z wahaniem.
Przez chwilę nie odpowiadał.
- Tak, o cokolwiek poprosisz.- przytaknął.
Angelica i Arthur zauważyli, jak Matt idzie korytarzem, nie zwracając uwagi na otoczenie, jakby przygnembiony i zamyślony. Dziewczyna od razu nabrała złego przeczucia. Podeszła i złapała go za ramię. Popatrzył na nią tępo, potem jednak uświadomił sobie, kto przed nim stoi.
- Nie udało się?- zapytała.
- Nie. Pogodziliśmy się. - wyjaśnił.
Przyjaciele odetchnęli z ulgą. Arthur jednak zauważył, że Matt nadal jest spięty.
- Coś nie tak?- zapytał. - Chciała coś w zamian?- zgadnął.
Chłopak kiwnął głową i zerknął nerwowo na Angelikę.
- Kazała ci coś obiecać?
- Nie. - zawahał się. - Zgodziła się ze mną pogodzić, jeśli....jeśli zostanę jej chłopakiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz