Przepraszam, że dopiero teraz piszę, ale naprawdę nie mam czasu pisać i rzadko wchodzę na komputer. Postaram się wchodzić częściej, ale nie jest to pewne. W dodatku opuściła mnie wena i dopiero teraz wróciła. :c
- Co wy tu robicie?- Johnny spojrzał na całą trójkę podejrzliwie.
- Wybieramy piłkę.- odpowiedział Matt, niezbyt przyjaźnie. - Nie widać?
- Ale co tu robi Angelica?- Johnny nie dawał za wygraną.
- Długa historia.- odparła szybko dziewczyna. Zauważyła, jak Matt szykuje się do ostrej odpowiedzi.
- Zresztą nie twoja sprawa. - chłopak nie mógł się jednak powstrzymać. Angelica pokręciła głową z dezaprobatą.
- Uważaj do kogo mówisz!- warknął Johnny.
- Co mi zrobisz? - Matt spojrzał na niego wyzywająco.
Johnny zbliżył się do Matta z groźną miną. Tamten nie cofnął się, tylko uśmiechnął kpiąco. Na szczęście Arthur interweniował w samą porę. Wcisnął się między chłopców i rozdzielił ich.
- Chłopaki! Uspokójcie się! - rozkazał.
Angelica odetchnęła z ulgą, kiedy chłopcy oddalili się od siebie. Arthur zmierzył ich jeszcze raz wzrokiem i wycofał się. I to okazało się błędem. Johnny wprost rzucił się na Matta i zamierzył się na niego pięścią, ale Matt zrobił unik.Angelica pisnęła. To zwróciło uwagę Matta, który nie zauważył, jak Johnny znowu się zamachnął. Jego pięść trafiła go w łuk brwiowy, z którego po chwili pociekła krew, zalewając mu twarz. Siła uderzenia odrzuciła głowę Matta do tyłu, przez co uderzył nią o szafkę. Na chwilę go zamroczyło, ale zaraz to on uderzył Johnny'ego w splot słoneczny zaciśniętą pięścią. Chłopak chwycił się za brzuch i zgiął się w pół, z trudem łapiąc oddech, dzięki czemu Matt miał czas otrzeć zakrwawioną twarz. To wszystko rozegrało się w ciągu kilku sekund, przez co Arthur ani Angelica nie zdążyli zareagować. Teraz jednak, kiedy otrząsnęli się, pobiegli do dwójki chłopaków, którzy już szykowali się do zadania następnych ciosów. Arthur chwycił Johnny'ego za ręce i unieszkodliwił je za plecami chłopaka. Angelica zagrodziła drogę Mattowi. Nawet na nią nie spojrzał, wciąż obserwował szamocącego się w żelaznym uścisku Johnny'ego. Kiedy chciał ją przesunąć, zaparła się i odepchnęła jego rękę.
- Uspokój się debilu! - warknęła do niego. - Wszyscy będziemy mieć przez ciebie problemy!
Wreszcie Matt się opamiętał i spojrzał na nią, jakby pierwszy raz w życiu ją zobaczył.Przy okazji zobaczyła jego zakrwawioną część twarzy z bliska, przez co aż syknęła. Wtedy do schowka wparował trener- szeroki w ramionach, niski mężczyzna w dresie. Szybko przyjrzał się każdemu z nich, a kiedy jego spojrzenie padło na rozcięty łuk brwiowy Matta, skrzywił się.
- Kto się bił?- zapytał. - Matt i Johnny?
Angelica potwierdziła skinieniem głowy.
- Zaprowadźcie ich do pielęgniarki. - nakazał trener Angelice i Arthurowi. - A potem do dyrektora. Dzwonię do rodziców.- dodał na odchodnym.
Arthur puścił Johnny'ego.
- Idziemy.- warknął w stronę chłopców.
Johnny wyszedł pierwszy, a za nim Arthur. Matt wyraźnie się ociągał. Jednak Angelica widząc to, spojrzała na niego znacząco i wskazała głową drzwi. Wreszcie przeszedł przez próg i skierował się do pielęgniarki.
Angelica nigdy nie lubiła chodzić do pielęgniarki. Powietrze miało niezdrowy, słodkawy zapach lekarstw, którego szczerze nienawidziła. Teraz jednak nie miała wyboru.
Weszła tam z Mattem. Pielęgniarka badała właśnie Johnny'ego, który siedział na łóżku. Arthur stał oparty o ścianę, i patrzył na chłopaka spode łba. Kiedy zobaczył Matta, posłał mu identyczne spojrzenie. Matt jednak nie zwrócił na niego uwagi. Pielęgniarka kazała zmoczyć Angelice bandaż. Potem nakazała im wszystkim na chwilę wyjść, oprócz Johnny'ego. Angelica chciała umyć twarz Matta, ale on się na to nie zgodził i sam się tym zajął. Dziewczyna usiadła obok niego i się nie odzywała.Arthur usiał po drugiej stronie korytarza.
- Nieźle dostałeś. - mruknęła, by przerwać niezręczną ciszę, która między nimi zapadła.
- Ten idiota mi za to zapłaci. - warknął Matt, sam do siebie.
- Ty jesteś idiotą! - wtrącił się Arthur. - Wiesz ile punktów ci odejmą? Jeśli to się powtórzy, w najlepszym wypadku wylecisz z drużyny! Co ci szczeliło do głowy? Pobiłeś się z kapitanem drużyny!
- To on zaczął!- próbował się bronić.
- Myślisz, że sporo on zaczął, to nie będzie cię próbował wyrzucić? Dość, że wcześniej się z nim kłóciłeś, to jeszcze...
- Wcześniej?- zdziwiła się Angelica. - Kiedy?
Nikt jej nie odpowiedział. Oboje unikali jej spojrzenia. Kiedy chciała ponowić pytanie, pielęgniarka wezwała Matt do siebie. Wrócił po dziesięciu minutach, kiedy pani stwierdziła, że nie dostał urazu czaszki od zderzenia z półką.
Kiedy oboje byli już opatrzeni, cała czwórka skierowała się do dyrektora.
Kiedy dasz następny rozdział???
OdpowiedzUsuńCzekam