środa, 26 czerwca 2013

ROZDZIAŁ XXIII

Hej!
Wreszcie koniec roku! Jak ja na to czekałam!
Zaczęłam oglądać "Grę o Tron", ale to szczegół.
Następny rozdział w niedzielę.
Pozdrawiam,
Venia<3

Męska łazienka
Godzina 12. 15
Przerwa przed lekcją chemii


- Mógłbyś nie gadać o tym na prawo i lewo?- zapytał rozeźlonym tonem Matt.
- Czyli się podjąłeś zadania Margaret, co? - odpowiedział pytaniem na pytanie Chris ze złośliwym uśmieszkiem.
Stali w łazience, naprzeciw siebie.
- Wcale nie- zaprzeczył Matt.
- To po co gadasz z tą trójką?
Chłopak otworzył usta i zaraz potem je zamknął. W sumie nie miał pojęcia, jak odpowiedzieć na to pytanie.
- Ha! A jednak! - ucieszył się Chris. - Wiesz prawdę powiedziawszy, jak Margaret w autobusie kazała ci zaprzyjaźnić się z tą trójką i potem ich wrobić w jakieś paskudztwo, to myślałem, że naprawdę nie zrobisz tego. A tu proszę!
Matt spojrzał na niego spode łba, ale chłopak nie przerywał wykładu.
- I to wszystko za chodzenie z Margaret! Aż tak bardzo ci zależy żeby mieć dziewczynę, co?
Zapadła niezręczna cisza. Matt zaciskał pięści, a Chris się mu przypatrywał.  Wreszcie ten drugi zapytał:
- Bo ty wykonujesz to zadanie, prawda?
Matt zacisnął mocniej pięści. Zastanowił się. Miał na oku inną dziewczynę, ale u niej raczej nie miał szans. A Margaret jak nie patrzeć była dość atrakcyjna.... Rozluźnił dłonie.
- Tak. - odparł.
- CO?!- krzyknął ktoś przy drzwiach. Głos wypełniała mu ślepa furia, najwyraźniej był bardzo zły.
Matt poznał znajomą nutkę w tym głosie, choć teraz pod całym tym gniewem prawie nie wyczuwalną. Obrócił się powoli na pięcie. Otworzył szeroko oczy, krew odpłynęła z jego twarzy, kiedy zidentyfikował osobę stojącą w drzwiach. Od razu spuścił wzrok.
- ŻE CO?!- krzyknęła Angelica. - O CO SIĘ ZAŁOŻYŁEŚ?
Chłopak zerknął na wściekłą dziewczynę i cofnął się o krok, kiedy zobaczył wojownicze iskierki w jej oczach.
Chris przypatrywał się tej scenie z największą ciekawością. Uśmiechnął się półgębkiem do siebie, kiedy wpadł na pomysł.
- Założył się, że się z wami zaprzyjaźni, a potem was wrobi. - rzekł. Matt przegra zakład, nie będzie chodził z Margaret- najlepsze co go w życiu spotka. Kontynuował więc: - I to z Margaret. Jeśli by to zrobił, byłby jej chłopakiem.
Angelica wypuściła powietrze i powoli przeniosła wzrok na Chrisa.
- Pytałam cię? - warknęła.
Chłopak aż skulił się, pod jej wilczym spojrzeniem i słysząc jej ton. Pogratulował Matt' owi, na którym teraz dziewczyna rozładowywała swoją złość, że jest na tyle odważny, by stać prosto.
- Czy... to...prawda?- zwróciła się do Matt' a, cedząc słowa. Skierowała się w jego stronę, bez pośpiechu, krok po kroku.
Zmusił się by nie postąpić krok w tył.
- Angelica, ja...- zaczął cicho, ale mu przerwała.
- Po prostu ODPOWIEDZ!- za każdym słowem coraz bardziej podnosiła głos.
Nie miał odwagi nic powiedzieć.
- ODPOWIEDZ!
Oszołomiony jej napadem furii, wydusił wreszcie jedno krótkie słowo.
- Tak.
Angelica poczuła, jakby uderzył ją otwartą ręką w twarz. Przez chwilę nie mogła wydusić, ani słowa. Otrząsnęła się szybko i poczuła nienawiść, jaką nigdy jeszcze nie doznała do żadnej osoby, tak wielką, że mogłaby w tej chwili kogoś pochwycić za gardło.
Nie okazywała jednak uczuć. Wyprostowała się, dumnie podniosła do góry podbródek  i obdarowała go pogardliwym spojrzeniem. Patrzyła na niego jak na jakiegoś robaka.
On jednak nie podnosił wzroku, wpatrzony w podłogę, zgarbiony i przygnębiony.
- Dumny jesteś?- zapytała stalowym głosem.
Zerknął na nią. Kiedy się odzywała czuł, jakby go kroiła nożem.
- Jesteś zadowolony, że nas uraziłeś? Cieszysz się, że uraziłeś Arthura i Harriet? Że zraniłeś mnie?
Chciał coś odpowiedzieć, spojrzeć jej w oczy, ale nim to zrobił odwróciła się i pomaszerowała do drzwi.
Zrozpaczony padł na podłogę i odarł się o ścianę łazienki. Zakrył twarz w dłoniach.
Angelica pochwyciła klamkę i jeszcze cichutko powiedziała nie odwracając się.
- A ja wierzyłam, że się jednak zmieniłeś. Cóż, myliłam się. Ty zawsze będziesz taki sam. Zastanawia mnie tylko, po co dawałeś mi tą głupią nadzieję?
Nie czekając na odpowiedź otworzyła drzwi i wyszła. Zanim je zamknęła usłyszała cichy jęk rozpaczy.
Zatrzasnęła je z całej siły, po czym zamknęła oczy, by łzy przestały się wreszcie lać z jej oczu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz