piątek, 21 czerwca 2013

ROZDZIAŁ XXII

Hej!
Jakoś ostatnio nie wchodziłam na internet, wybaczcie za opóźnienie.
Straszny upał ostatnie nie wiem jak u Was.
W każdym razie nowy rozdział dodam  w środę, bo poniedziałek mam zajęty. :)
Pozrdawiam
Venia


Przeszli przez próg.
Uderzyła ich fala gorącego i zarazem kojącego powietrza. Lecz tym razem była dużo silniejsza niż ostatnio. Włosy i ubrania zaczęły falować. Oczy Angeliki zaszły mgłą, więc je zacisnęła i nieświadomie wtuliła głowę w ramię Matt' a.
- Objaśnimy nauki kiedy indziej- usłyszeli w głowach.
Zanim zdążyli przetrawić w myślach tą wiadomość, stali już za Drzwiami do Sali Odnowy.
Zdziwieni popatrzyli po sobie. Angelica spostrzegła, że po ich oparzeniach ani śladu.
- Możesz mnie już puścić.- zwróciła się do Matt' a.
- A tak, jasne.- dopiero teraz przypomniał sobie,że ją trzyma.
Opuścił ją delikatnie na ziemie. Angelica syknęła, ponieważ mino, że oparzenia zniknęły to nadal piekło ją całe ciało.Matt momentalnie zacisnął rękę na jej tali.
- Może jednak ci pomogę?- było to raczej stwierdzenie niż pytanie, ale dziewczyna kiwnęła głową na znak zgody.
Cała czwórka zeszła na drugie piętro powoli.
- Jak sądzicie, czemu wypuścili nas wcześniej?- zapytał Arthur.
- Która godzina? - spytała Harriet po kilku sekundach.
Chłopak pospiesznie zerknął na zegarek, z niezadowoloną miną.
- Siedemnasta dwadzieścia pięć.- rzekł.- Ale może mi ktoś wytłumaczyć....?
- Za pięć minut będzie zbiórka- przerwała mu Harriet.
- I co  z tego?
- A to, że jeśli się nie stawimy na dole, za pięć minut, to nas zaczną szukać. A oni by pewnie tego nie chcieli.
Arthur najwyraźniej zrozumiał o co chodzi.
Kiedy już zeszli na parter, podszedł do nich Chris Evan, chłopak z ich klasy i zwrócił się do Matt' a.
- Gdzie byłeś? Wszędzie cie szukaliśmy.
- Chodziłem sobie po drugim piętrze. - wyjaśnił szybko Matt.
- Tam też byliśmy- upierał się chłopak.
- Musieliśmy się minąć. - odparł Matt.

*        *        *

Angelica jadła właśnie drugie śniadanie. Obok niej siedzieli Arthur i Harriet, a Matt niedawno się dosiadł. Wszyscy byli w dość dobrych humorach po wycieczce. 
W pewnej chwili, kiedy już kończyli jeść, podszedł do nich Chris Evan.
- Widzę, że podałeś się jednak zadaniu. - rzekł w stronę Matt' a, dość głośno, i klepnął go po plecach.- Dobrze ci idzie.
Potem powoli skierował się dalej z uśmiechem na twarzy.
Całą trójka popatrzyła za nim. Angelica odwróciła się do Matt' a i popatrzyła na niego z ciekawością. Nie uszło jej uwadze, że trochę pobladł. 
- O co mu chodziło? - zapytał Arthur.
- Nic takiego- rzekł Matt obojętnym tonem.- Zresztą sam nie wiem.
Nagle wstał i wyszedł z jadalni, bez słowa wyjaśnienia. 
Harriet wzruszyła ramionami. Arthur najwyraźniej szybko o tym zapomniał. Ale Angelica ciągle o tym myślała i nie mogła przestać.

Szła w tej chwili w kierunku sali chemicznej na lekcję. Angelica nagle usłyszała dobrze jej znany głos dochodzący z jednej z łazienek męskich. Podeszła pod drzwi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz