poniedziałek, 26 sierpnia 2013
WAKACYJNA MINIATURKA "Intryga" cz. II
- Diabeł? Miona? Kiedy staliście się przyjaciółmi?!- wściekał się Ron na obiedzie. - Jak możesz w ogóle na nich patrzeć?! To zwykli śmierciożercy! I o co chodziło z tą książką? Pewnie wiedziałaś o tych korepetycjach! I nie kłam mi, że nie!
- Ron, pozwól mi wytłum...- zaczęła Miona, ale znowu jej przerwał.
- I co może mnie rzucisz i polecisz do tego brudnego śmierciożercy?! Zależy ci na jego pieniądzach?! Bo jeśli tak, to żegnaj, bo ja ich nie mam...- mówił jeszcze, ale Miona już go nie słuchała.
To co powiedział, było jak policzek. Oczy zaszły jej łzami, więc pochyliła głowę, by zasłonić twarz lokami. Nie chciała, by ktoś widział, że łzy spływają jej po policzku i kapią na bluzkę, próbowała się opanować. Poczuła nagłą i niepohamowaną złość na rudego.
- Ron! Wypluj to! - syknęła Ginny.
Jednak chłopak, myśląc, że zachowanie Hermiony, znaczy, że ona żałuję, zaczął mówić jeszcze gorsze rzeczy. Miona poczuła, że zaraz nie wytrzyma, rzuci się na chłopaka i go udusi, zacisnęła dłonie w pięści tak mocno, że zbielały jej knykcie. Zebrała w sobie całą samokontrolę, jaka jej jeszcze została. Odebrało jej apetyt. Zerwała się gwałtownie z krzesła, nie kryjąc już łez. Zwróciła się do Rona, który był zaskoczony jej nagłym zachowaniem.
- Tak bardzo chcesz zerwać?- zapytała, łamiącym się głosem, ale słychać w nim było zdeterminowanie. - To bardzo proszę. Nie jesteśmy już parą. Mam dość twoich humorów, twojej dziecinnej zazdrości i tego, że dyktujesz mi co mam robić. Jesteśmy już dorośli, a ty nadal zachowujesz się jak rozwydrzone dziecko!
Wybiegła z wielkiej sali w te pędy. Nawet nie zauważyła, kiedy znalazła się przed ścianą do swojego dormitorium. Weszła i zmieniła hasło, by nikt nie mógł jej przeszkadzać. Nie miała głowy do wymyślania jakiś haseł, podała to, które pierwsze przyszło jej do głowy.
Dormitorium składało się z salonu z kominkiem, barkiem i beżową kanapą, sypialni w barwach jej domu, z której wchodziło się do łazienki. Było niewielkie, ale przytulne i tylko znający hasło mogli do niego wejść.
Wysłała patronusa do Malfoy 'a i Zabiniego z wiadomością, że nie może przyjść na korepetycje, bo źle się czuje.
Jutro była sobota, więc nie musiała nigdzie iść. Co prawda była wycieczka do wioski Hogsmeade, ale nie chciała na nią iść. Położyła się na łóżku. Nie mogła hamować już łez cisnących się do oczu.
Jak jej najlepszy przyjaciel i chłopak mógł coś takiego o niej powiedzieć? Zawiodła się na nim. A Harry? Nawet nie zareagował! Tylko Gin... tylko Gin...
Kiedy wylała już wszystkie łzy, szlochała cicho w poduszkę...jak przez mgłę usłyszała, że ktoś dobija się do jej drzwi. Zignorowała to, chwilę potem odpłynęła.
Obudziła się i spojrzała na zegarek. Już dawno po kolacji, był środek nocy. Przekręciła się na drugi bok i od razu zasnęła.
Chłopcy dostali patronusa od Hermiony, kiedy po obiedzie byli w swoim dormitorium. Siedzieli na swoich łóżkach i podawali sobie piłkę.
Kiedy patronus-wydra zniknął, zastygli w miejscu, patrząc na miejsce gdzie wiadomość się pojawiła. Draco miał uniesioną rękę, gotową do rzutu, a Blaise wyciągnięte dłonie.
- Co?- zaniepokoił się Smok. - Co jej się stało? Potrzebuję tych korepetycji!
Nim Diabeł zdążył cokolwiek powiedzieć, Draco dobiegł już do drzwi i zniknął w korytarzu.
- A ja sądzę, że potrzebujesz pewnej ślicznej Gryffonki.- szepnął Zabini, ale chwilę potem pobiegł za przyjacielem.
Pokonali trasę do sali wejściowej w dziesięć minut. Potem pognali po schodach ku wierzy Gryffindoru.
- Hey, Brown!- krzyknął Smok, kiedy na korytarzu zauważyli blondynkę.
Dziewczyna niepewnie poszła w ich stronę. Zdziwiona patrzyła jak przyspieszają.
- Co się stało z Granger?- spytał Malfoy, tylko lekko dysząc, najwyraźniej długi bieg nie zrobił na nim większego wrażenia.
- To nic nie wiecie?- zdziwiła się, po czym ściszyła głos do szeptu, jakby przekazywała tajną wiadomość. - Ron nagadał jej, że jest materialistką, na obiedzie i ona z nim zerwała. Potem zamknęła się w swoim dormitorium i nikomu nie otwiera, nawet Ginny.
Dziewczyna szybko odeszła. Malfoy stał zaciskając szczękę z groźnym błyskiem w oku.
- Zabiję Weasley 'a- warknął Blaise.- Nikt nie będzie obrażać Hermiony...
Smok ruszył w kierunku wierzy Gryffindoru.
- Gdzie idziesz?- zdziwił się Zabini.
- Pogadać z nią.
Diabeł położył przyjacielowi rękę na ramieniu, zatrzymując go.
- Nikomu nie otwiera. Daj jej czas. Pogadasz z nią na kolacji.
Jednak Miona, nie przyszła ani na kolację, ani na śniadanie następnego dnia.
Smok od razu po śniadaniu poszedł do kuchni.
***
Miona obudziła się. Było już po śniadaniu, ale pewnie wszyscy poszli przygotować się do wycieczki. Może poprosi Zgredka, albo Mrużkę o jakąś kanapkę. Wstała, wciąż była we wczorajszym ubraniu. Poszła więc się umyć i przebrać w czyste ubrania. Założyła prosty podkoszulek, długie spodnie i sweter. Musiała porządnie umyć twarz, która była blada, a oczy przekrwione od płaczu. Kiedy jej skóra nabrała koloru, dziewczyna związała włosy w koński ogon.
Weszła od salonu. To co zobaczyła, szczerze ja zdziwiło. Na stoliku stał stos tostów posmarowanych dżemem, a z kubka unosiła się para.
Na kanapie siedział we własnej osobie Draco Malfoy, w świetnie dopasowanych czarnych jeansach, czarnym podkoszulku i białej bluzie z kapturem. Jego blond grzywka opadała zawadiacko na czoło.Czytał podręcznik do transmutacji.
- Cześć, Granger.- przywitał się, nie odrywając wzroku od książki.
- Co ty tu robisz?- wydukała, otrząsnąwszy się z pierwszego szoku. Wreszcie na nią spojrzał.
- Przyniosłem ci śniadanie- wskazał głową stół.
Nadal bacznie ja obserwował.Od jego spojrzenia zrobiło jej się gorąco, ale nie dała tego po sobie poznać.
- Jak się tu dostałeś? Zmieniłam przecież hasło.
- Następnym razem wymyśl coś trudniejszego. "Lody czekoladowe". Łatwizna. - przerwał na chwilę, przesunął się, by mogła usiąść.- Lepiej coś zjedz.
Usiadła obok niego, zafascynowana, tym, że tak łatwo zgadł hasło i tym, że przygotował śniadanie, które najczęściej jadała.
- A ty?- zapytała.
- Ja już jadłem, Granger. W przeciwieństwie do ciebie przychodzę na posiłki.
Hermiona uśmiechnęła się. Kiedy już zjadła tyle ile mogła, a nawet więcej, powiedziała.
- Dzięki Smoku. Przepraszam, że nie mieliśmy wczoraj korepetycji, ale ...
- Spoko, Granger, nie musisz się tłumaczyć.- przerwał jej.- Wiem co się naprawdę stało. Rozumiem dlaczego nie przyszłaś.
- Serio?- zdziwiła się.
- Czekaj....nie, nie do końca rozumiem- sprostował.- Sorry, ale nie pojmuję czemu, aż tak przejmujesz się tym nic nie wartym śmieciem?
- Bo...to był mój przyjaciel- Miona wyglądała na zmieszaną.
- Możesz znaleźć nowych- przypomniał Draco.
- Na przykład was?- miała na myśli jego i Blaisa.
- Na przykład.- potwierdził ze śmiertelnie poważną miną.
- Gryffoni by mnie zabili, gdyby się dowiedzieli, że koleguję się z dwoma Ślizgonami.
- Ej, mówiłem poważnie- Smok udał oburzenie.- Jesteśmy przecież dorośli, za niedługo skończymy szkołę, trzeba zawiązywać nowe przyjaźnie, puki jeszcze czas. A tak w ogóle nie uważasz, że ci dwaj Ślizgoni są bardziej atrakcyjniejsi od wszystkich Gryffonów razem wziętych?
Hermiona wydała dźwięk, podobny do prychnięcia przechodzącego w śmiech.
- Jesteś zbyt pewny siebie.- dodała.
- Uznam to za komplement. - popatrzył w jej śliczne czekoladowe oczy.
Draco gwałtownie wstał. Poszedł do jej sypialni. Po chwili wrócił z jej skórzaną kurtką i jej rzucił.
- Gdzie idziemy?- spytała, ubierając kurtkę i sięgając po różdżkę.
- Do Hogsmeade.- odparł, otwierając drzwi i przepuszczając ją przodem. - Większość szkoły pewnie jest już w drodze. Diabeł miał czekać przed wyjściem.
Po drodze Malfoy trochę żartował i poprawił jej tym humor, więc radośnie przywitała się z Blaisem.
- Nawet nie wierz, jak Smok się martwił.- powiedział do niej, mrugając porozumiewawczo.
- Że nie będziemy mieć korepetycji.- wtrącił szybko Smok, posyłając Zabiniemu ostrzegawcze spojrzenie nad głową Hermiony, które przyjaciel w pełni zignorował.
- Jutro możemy mieć lekcję, w ramach rekompensaty.- zaoferowała.
- Świetnie, dzięki- podziękował Draco.
- Tez się cieszę, - zaczął Diabeł.- ale wracając do tego co przed chwilą mówiłem...Au!
Blaise rozcierał tył głowy w miejscu, gdzie trafiła go ręka Dracona.
Hermiona parsknęła śmiechem. Była im wdzięczna za towarzystwo. Dzięki nim Miona zapomniała o Ronie. Chłopcy dalej się przekomarzali, aż doszli do Trzech Mioteł. Draco, jako dżentelmen otworzył drzwi i wpuścił Hermionę pierwszą.
- Pójdę zamówić.- zaoferował Smok.
Hermiona i Diabeł znaleźli wolne miejsce w kącie gospody. Miona zauważyła, że dużo uczniów posyła im dziwne spojrzenia.
Nagle podeszła do nich Ginny.
- Hej, ruda wiewiórko- zęby Blaisa błysnęły w uśmiechu.- Gdzie twój chłopak?
Dziewczyna zignorowała go.
- Miona możesz przyjść do Pokoju Życzeń dzisiaj przed zakończeniem kolacji?- zapytała.
- Yyy... Jasne. Przyjdę.- odpowiedziała przyjaciółka.
Nim zdołała jeszcze coś powiedzieć, już jej nie było.
Draco wrócił z trzema szklankami ognistej whisky. Zdawał się nie zauważać ukradkowych spojrzeń na niego i jego towarzyszy. Hermiona za to była trochę spięta, miała ochotę wyjść z zatłoczonego pomieszczenia. Widząc to Smok wypił resztę swojego napoju.
- Gdzie teraz idziemy?- zapytał.- Macie jakieś pomysły?
- Może do Miodowego Królestwa?- zaproponował Diabeł.- Potrzebuję kupić jakąś dużą czekoladę.
Wyszli na zewnątrz. Niebo zostało przykryte przez szare chmury, zaczął wiać nieprzyjemny wiatr. Przemknęli szybko ulicami, by schronić się w ciepłym sklepie ze słodyczami. Przesiedzieli tam pół godziny, bo Zabini nie mógł wybrać, którą z czekolad kupić. W końcu zdecydował się na największa tabliczkę mlecznej, jaką Miona kiedykolwiek widziała. Ona sama kupiła cukierki i batoniki. Kiedy już wyszli, w świetnych humorach, stanęli naprzeciwko Pottera i Rona. Ten drugi trzymał za rękę jakąś Puchonkę.
Mionę, o dziwo, ten widok nie ruszył. Sama była tym zdziwiona.
- Hermiona, co ty z nimi robisz?- zdziwił się Harry.
- Chodzi po sklepach, nie widać?- warknął Draco.
- Widziałaś Ginny?- zapytał, ignorując Malfoy 'a.
- Tak, ale nie wiem gdzie jest teraz.- odparła, nie mogąc powstrzymać chłodnego tonu.
Była oburzona, że jeszcze wczoraj nie reagował na słowa Rona, a teraz, jak gdyby nigdy nic, rozmawiał z nią.
- Przynajmniej nie zadaje się się z brudnymi mordercami- warknął Ron.
Widząc, że Draco zaciska szczękę i pięści, jakby miał zamiar uderzyć Weasleya, Miona złapała go za rękaw kurtki. Diabeł natomiast nie przejął się tymi słowami.
- Co uciekła ci dziewczyna, Potter?- zapytał kpiąco.- Może ma kogoś na boku? Nie zdziwiłbym się wcale, wiesz?
- Zamknij się, Zabini- warknął Harry.
- Pewnie denerwuje ją twoje zapatrzenie w siebie...- kontynuował Blaise. - Szkoda, żeby się zmarnowała przy tobie...
- Nie waż się jej tknąć tymi brudnymi łapskami!- krzyknał Potter.
- Spoko, nie zamierzam- stwierdził Diabeł.- Chyba, że sama do mnie przyjdzie...- dodał, z błyskiem w oku.
- Nie wolno ci się do niej zbliżać!- krzyknął Ron.- Zajmuj się takimi pustymi dziewczynami, jak Hermiona, a moją siostrę zostaw w spokoju!
Miona ledwo opanowała się, by nie dać mu w twarz. Spostrzegła za to inne zagrożenie. W jednym momencie znalazła się przed Draconem, który najwyraźniej zamierzał złamać Ronowi szczękę.
- Chłopaki uspokójcie się- rzekła do Smoka i Diabła.
Malfoy spojrzał w jej oczy. Ona też odwzajemniła spojrzenie.
- Żeby dziewczyna musiała was powstrzymywać- zakpił Ron, czując się bezpiecznie.- Właśnie Hermiono, jak tam idzie ci przyjaźń z mordercami? Zastanawiam się, czemu z nimi ciągle chodzisz? Chcesz być tak jak oni? Wiesz, że skoro tak ich lubisz, to najprawdopodobniej już jesteś taka jak brudni Ślizgoni...
Hermiona zamknęła oczy, w tej samej chwili Draco ja podniósł i postawił z boku. Kiedy otworzyła oczy, zobaczyła, jak Ron cofa się od ciosu zadanego mu przez Blaisa. Trzymał się za nos, spod ręki ciekła mu krew. Draco już zmierzał w jego stronę. Hermiona podbiegła i złapała za rękawy obu Ślizgonów.
- Granger, jak chcesz to możemy go zabić, krótko, ale boleśnie- mruknął Draco, nadal patrząc na Weasleya, przytrzymywanego przed Harry' ego i Puchonkę.
- Nie!- zaprzeczyła Hermiona.- Uspokójcie się obaj, albo rzucę na was zaklęcie!
- Ciesz się, Weasley, że Miona jeszcze chce się widzieć żywego, bo już dawno byś nie żył. - warknął Zabini.
Po chwili Rona, już nie było. Chłopcy wyraźnie się rozluźnili. Blaise spojrzał na torbę z Miodowego Królestwa, na tabliczkę czekolady.
- Mogłem mu ja rozbić na tej pustej głowie. - mruknął pod nosem.
- Nie warto marnować jedzenia- odparł Draco, po czym obaj parsknęli śmiechem.
- Serio, byście go zabili? - zdziwiła się Miona, puszczając ich.
- Najwyżej coś poważnie uszkodzili. - odpowiedział Blaise. - Nie chcemy pójść do Azkabanu.- wyjaśnił.
- W porządku?- Draco odwrócił się do niej, z troską w oczach.
- Tak, jestem tylko trochę zdenerwowana.- wyznała.
- Chodźmy się rozerwać. - zaproponował Diabeł. - Muszę odreagować.
***
Miona musiała uznać dzień za udany. Po kilku godzinach zabawy zapomniała o incydencie przy Miodowym Królestwie. Teraz stała przed Pokojem Życzeń, czekając na Ginny. Wszyscy byli na kolacji, więc korytarze były puste.
- Co ty tutaj robisz?- zapytał ktoś za nią.
Odwróciła się i spojrzała ze zdziwieniem na Smoka.
- Byłam umówiona z Ginny....- odpowiedziała.- A ty?
- Miałem spotkać się z Diabłem.- mruknął.
- Okey, to dziwne- powiedziała pod nosem Miona.
- O, już jesteście...- odezwał się Blaise, spieszący w ich stronę.
- Co..?- zaczął Draco.
- Gdzie...?- mówiła w tym samym czasie Hermiona.
Chłopak jednak szybko ich ominął, przystaną przed ścianą. Kiedy pojawiły się przed nim drzwi, bez wahania wszedł przez nie.
- Chodźcie - nakazał przez ramię. - Zostawcie uchylone drzwi.
Weszli niepewnie za nim do Pokoju zmienionego w salon Ślizgonów.
- Możesz nam wreszcie powiedzieć...?- zaczął Draco rozdrażnionym tonem.
- Jeszcze chwila...- przerwał mu Blaise, podnosząc rękę i patrząc na zegarek.- Iii...Teraz!
W tym momencie do pokoju weszła Ginny, zamykając drzwi za sobą. Uśmiechnęła się do wszystkich i podeszła do Zabiniego.
- Co jest...?- zaczął Malfoy.
W tej samej chwili Zabini przytulił Ginny do swojego boku.
- Cześć Diabełku. Tęskniłeś?- spytała Ruda.
- Jak zawsze. - odpowiedział, uśmiechając się.
Tym razem Ginny nie posłała mu groźnego spojrzenia jak zawsze, odpowiedziała szerokim uśmiechem.
Draco i Miona zbierali teraz szczeki z podłogi.
- Co tu się dzieję?- zdołał wydusić Draco.- Wiedziałaś o tym?- zwrócił się do Hermiony.
- Nie!- wykrzyknęła dziewczyna, posyłając przyjaciółce groźne spojrzenie. - Wy...jesteście... razem?
- Tak- odpowiedzieli razem.
- Jak długo to trwa?
- Och, od początku tego roku. - powiedziała Ginny, tonem, jakby mówiła o pogodzie.
- Nikt o tym nie wiedział?- zdziwiła się Miona.
- Tylko Pansy, bo nakryła nas na jednej z naszych randek, ale obiecała nikomu nie powiedzieć i udawać, jakby nic się nie stało.
- Ale....myślałam, że się nienawidzicie!
- Miona, nie zauważyłaś, ze jestem dobrą aktorką?- zirytowała się Ruda.
- Ale czemu? Czemu udawaliście? I czemu nam nie powiedzieliście?
- Nie powiedzieliśmy, bo łatwiej było udawać przed Potterem, że nie lubimy siebie nawzajem. Wiecie jaki on jest. Miałam zamiar zerwać z nim pod koniec roku szkolnego. Tak byłoby bezpieczniej. Po zerwaniu miał mnie nie widywać, żeby dać mi spokój. Udawanie nienawiści po to, by nie powiązał z moją decyzją Diabła i nic mu nie zrobił.
- Ale jeśli wrócisz do Nory, to on i tak cię znajdzie.- zauważyła Miona.
- Nie wracam do Nory.- zaprzeczyła Ginny.
- Zaproponowałem, żeby przeniosła się do mnie.- wyjaśnił Zabini z dumą. - I rzucimy na dom wszelkie antypotterowskie zaklęcia, by dał jej spokój.
- Czyli to coś poważnego?- zapytał Draco.
Diabeł i Ruda popatrzyli sobie w oczy.
- Tak.- odpowiedzieli razem.
- Boże, nie wierzę!- mruknął Smok.- Diabeł się ustatkuję! Już widzę małe Diablątka!
- I wiewióreczki- dodała Hermiona ze śmiechem.
- A jeszcze muszę wam coś powiedzieć. - przypomniała sobie Ginny. - Harry nie wraca do szkoły po świętach. Jedzie na ferie i już nie wraca. Załatwił sobie prace w Biurze Aurorów...Więc pomyślałam sobie, że zerwanie zostanie przyspieszone. Po feriach będę już wolna.- powiedziała Ginny do Diabła.
Przez chwilę wszyscy zastanawiali się nad tymi słowami. Potem Diabeł aż podskoczył z radości, a Ginevra zaśmiała się na jego reakcję.
- Dobra wiewiórko, od końca ferii ogłaszam wszem i wobec, że jesteś moją oficjalną Dziewczyną... może nawet przywieszę ogłoszenie na tablicach naszych domów....
Para przytuliła się do siebie. Wyglądali, jakby nie chcieli wypuścić się z objęć. Miona spoglądała na nich z radością, kiedy Draco szepnął jej do ucha:
- Chodźmy. Pewnie chcą być sami.
Wyszli na korytarz. Szli przez chwilę w milczeniu, myśląc o tym, czego się właśnie dowiedzieli.
- Się porobiło.- mruknął Smok.
- Tak. Ale to dobrze- stwierdziła Hermiona.- Pasują do siebie.
***
Od kiedy większość uczniów wyjechała na ferie świąteczne i w zamku zostało jedynie piętnaście nastolatków, Blaise i Ginny niekryli swojego uczucia. Trzymali się za ręce, obejmowali, całowali. Smok i Miona, patrzyli na to z radosnym błyskiem w oku.
W święta Hermiona obudziła się ze stosem prezentów w nogach łóżka. Nie mogła się powstrzymać, więc szybko jej rozpakowała.
Ginny dała jej książkę, którą sobie wymarzyła i śliczny szafirowy sweter. Draco i Blaise na spółkę kupili jej drogie perfumy, które miały identyczny zapach jak te, które sama używała, choć nie przypominała sobie, żeby wspominała im o tym, ładne kolczyki z czystego srebra. Dostała jeszcze masę prezentów.
Kiedy weszła do salonu poczuła jakby miała Déjà vu. Stół został zastawiony świątecznym jedzeniem. Salon był ozdobiony świątecznymi ozdobami, o co zatroszczyły się skrzaty. Na kanapie siedział Draco z zamkniętymi oczami. Twarz miał spokojną, opanowaną, przez co wyglądał jeszcze piękniej niż. zwykle. Patrzyła na niego dobre dziesięć minut. W końcu, choć niechętnie, odezwała się.
- Czyżbym zaspała na śniadanie?
Draco otworzył oczy i spojrzał na nią.
- Nie.- odparł.- Idziemy później do Hogsmeade.
- Przecież nie będzie tłumów, po co tak wcześnie?- zdziwiła się.
Smok nie odpowiedział. Wstał, podszedł do niej niebezpiecznie blisko i wyciągnął dłoń z małym, ładnie zapakowanym pudełeczkiem.
- Przecież już dostałam...- przypomniała,biorąc pudełeczko.
- Ale to ode mnie. - przerwał Draco.- Osobisty prezent.
Otworzyła paczuszkę, a w środku znalazła śliczny naszyjnik: złoty łańcuszek i tak samo złota przywieszka z napisem " Dream".
- Dziękuję. Jest śliczny.- powiedziała, wpatrując się, jak zaczarowana, w prezent.
- Wesołych Świąt- rzekł Draco.
Zgarnął loki z jej twarz, przypadkowo dotykając ją opuszkami swoich palców i pocałował ją w policzek.
Od jego dotyku zrobiło jej się gorąco, lekko się zarumieniła. Podniosła głowę, by spojrzeć w jego piękne, niebieskie oczy. On jeszcze raz się nad nią pochylił i delikatnie musnął jej usta swoimi. To było jak wybuch fajerwerków. Momentalnie zmiękły jej kolana.
Zanim zdołała oddać pocałunek, odsunął się.
" Co? To miał być pocałunek?" pomyślała ta część jej umysłu, która była jeszcze zdolna pracować.
- Smacznego- powiedział Draco, wychodząc.
Kiedy Hermiona oprzytomniała, zabrała się do jedzenia. Skoro idą do Hogsmeade, to ona nie może się spóźnić. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że bardzo lubi Dracona. Kiedy potrzebowała pomocy, on zawsze był przy niej. Zaczęło jej na nim zależeć. Wiedziała, że może się na tym sparzyć, ale nie mogła wyzbyć się rosnącego uczucia do Malfoy 'a.
***
Szli do wioski we czwórkę. Śnieg prószył, wiał zimny wiatr. Jeszcze pół godziny temu, pogoda była piękna, ale teraz zimno wkradało się pod ubranie, kując skórę, jakby milionami szpilek.
Hermiona żałowała, ze nie zabrała czegoś na szyję, bo strasznie marzła. Nagle Draco złapał ją za rękę. Blaise i Ginny zdawali się niczego nie dostrzegać.
Smok ściągnął swój szalik i owinął nim szyję dziewczyny, dotykając palcami jej skórę. Jego dotyk parzył jej ciało. Nigdy jeszcze czegoś takiego nie doświadczyła -ani z Krumem, ani z Ronem.
Uśmiechnęła się w podziękowaniu. On nachylił się i szepnął prosto do jej ucha.
- Teraz ty masz część mojej garderoby. - chyba domyślił się, że dziewczyna nie wie o co chodzi, bo dodał:- Sweter zostawiony w bibliotece razem z książką.
Razem dogonili przyjaciół.
***
Kiedy uczniowie wrócili do zamku, okazało się, że Harry naprawdę rzucił szkołę. Ginny od razu wysłała mu list z wiadomością, że z nim bezpowrotnie zrywa, nie przyjmuje odmowy i że nie ma czego u niej szukać, bo ona już go nie kocha.
Cztery dni po tym wydarzeniu ( kiedy już wszyscy w szkole wiedzieli, że Diabeł i Ruda są razem), przyszedł list od Harry' ego. Mówił on, że Potter wierzy, iż ich miłość przetrwa wszystko, nakazał żeby się jeszcze zastanowiła.
Hedwidze oddała maleńka karteczkę ze słowami " Daj mi spokój".
Hermiona miała korepetycje ze Ślizgonami w ich dormitorium. Nagle do pokoju weszła Ginny. Miała zmęczoną twarz i ponure oczy.
Miona od razu zrozumiała dlaczego.
- Następny list od Harry' ego?- zapytała. Diabeł podszedł do swojej dziewczyny i posadził ją na swoim łóżku.
- Tym razem patronus- wyjaśniła Ruda. - Już dziesiąty w tym tygodniu. Dałby sobie spokój.
Miona ze smutkiem pokiwała głową. Potter od czasu zerwania przysyłał Ginny prezenty, listy i patronusy. Dziewczynę ogromnie to męczyło. Jedynie Blaise mógł jakoś ja pocieszyć, czasem wprost zasypiała mu w ramionach.
Teraz Diabeł posadził ją sobie na kolanach i przytulił do siebie. Wydawała się taka mała i krucha, że ten widok wzruszył Hermionę.
- Jakie mamy w zanadrzu zaklęcia przeciw niemu?- zapytała Ginny podnosząc głowę.
- Obawiam się, że moje pomysły się wyczerpały- mruknął Smok.
- Napisze do niego i każę dać ci spokój.- zaproponowała Miona.
- Od razu wyślij mu wyjca - zaproponował Blaise.
Wyglądało na to, że pomysł Hermiony zadziałał. Harry przestał nękać Ginny, przez co ta się ożywiła i znów tryskała radością.
Zorganizowano następny wypad do wioski, ale Draco, Miona, Diabeł i Ginny nie poszli na niego. Chcieli spokojnie posiedzieć w zamku.
Na kolacji do młodej Weasley i Hermiony podeszła Lavander.
- Ginny, zgadnij kto o ciebie pytał w Hogsmeade?- powiedziała, dziwnym tonem.Nie dała jej jednak odpowiedzieć.- Twój były.
- Potter?!- Ginny zachłysnęła się powietrzem.- Co mówił?
- Pytał, gdzie jesteś, a ja na to, że pewnie zostałaś w zamku. No to on się pyta, z kim? I ja miałam powiedzieć, że z Hermioną, Zabinim i Malfoy 'em, ale Parkinson...
- Przerwałam jej i powiedziałam Potterowi, że to nie jego sprawa.- wtrąciła się Pansy, stając po drugiej stronie stołu.
- Dzięki, Pansy, nie wiem jak się odwdzięczyć.- Ginny uśmiechnęła się do koleżanki.
- Och, wystarczy że zaprojektujesz mi sukienkę, tak jak Hermionie- mruknęła Ślizgonka z łobuzerskim uśmiechem.
- Jasne, nie ma problemu.- zgodziła się Ruda.- Lavander, dzięki za informacje i jakbyś mogła to nie mów Potterowi, że chodzę z Blaisem, dobra?
- Skoro ci tak zależy.- powiedziała dziewczyna i odwróciła się.
Dziewczyny wychodziły z Wielkiej Sali, rozmawiając o ostatniej randce Ginny i Diabła.
- Ja i Blaise...- zaczęła Ruda, wchodząc na pierwsze stopnie schodów.
- Co robiłaś z Zabinim?- zapytał znany im głos, za ich plecami.
- Boże, tylko nie on...- wyszeptała Weasley, krzywiąc się.
Hermiona odwróciła się i spojrzała na postać Harry 'ego Pottera. Ubrany był w czarną szatę.
- Ginny, musimy pogadać.- zwrócił się do pleców dziewczyny.
- Nie!- Ruda odwróciła się i podeszła do chłopaka. - Nie mamy o czym! Napisałam ci, że z tobą zrywam. Nie obchodzi mnie, co ty myślisz! I zostaw mnie w spokoju, bo tylko marnujesz pieniądze na te bezsensowne prezenty!...
- Ginny, nie niszcz naszego związku!- przerwał jej Harry.- Nasze uczucie...
- Nie ma żadnego uczucia!- wtrąciła Ruda ze złością.
- Co tu się dzieje?- zapytał Draco, wychodząc z Sali w towarzystwie Zabiniego.
Smok zatrzymał się przy Hermionie, za to Diabeł podszedł do swojej dziewczyny, zachował jednak wystarczająco dużą odległość.
- Potter? Co ty tu robisz? - zapytał Blaise.- Wróciłeś do szkoły?
- Nie twoja sprawa, Zabini.- warknął.- Nie wtrącaj się, kiedy próbuje pogadać ze swoja dziewczyną.
- Nie jestem twoją dziewczyną! - wykrzyknęła Ginny.- Mam innego! Ty mnie już nie obchodzisz, jasne? Zostaw mnie już w spokoju!
Harry wodził wzrokiem od Ginny do Diabła. Nagle na jego twarz wstąpiło zrozumienie, które od razu przekształciło się we wściekły grymas złości.
- Wy?! - wskazał palcem na parę.
Ginny westchnęła ciężko. Blaise uśmiechnął się ironicznie.
- Spostrzegawczy jest.- zauważył Zabini.
- Ty...!- teraz Potter wskazywał na Blaisa.
W następnej chwili Blaise został przygwożdżony do ściany, a do jego skroni Harry przyciskał różdżkę.
- Nie wolno ci tknąć Ginny.- warknął.
- Nie rozkazuj mi, Potter- Diabeł nie zdradzał zdenerwowania. Nawet nie próbował się bronić. - Zresztą już się stało.- dodał, przez co z różdżki Harry' ego posypały się iskry.
- Ona się w tobie nie zakochała.- warknął Harry.- Ściągnę z niej wszystkie uroki i ci ją zabiorę.
- Po pierwsze nie możesz mi jej zabrać, bo nie jest rzeczą.- odparł Diabeł.- A po drugie: jeśli mówimy o urokach, to musiałbyś zabrać mi urok osobisty, a tego z pewnością ci nie dam.
Wreszcie reszta osób oprzytomniała.
- Expelliarmus!- krzyknęła Hermiona, pozbawiając Pottera różdżki.
Ginny pociągnęła za siebie Zabiniego.
- Ginny! Oprzytomniej!- krzyczał Harry.- Jeśli z nim nie zerwiesz staniesz się taka sama jak ci brudni Śmierciożercy! Jak jego matka!- wskazał podbródkiem Diabła.
W jednej chwili do akcji wkroczyli Miona i Smok. Przytrzymali Blaisa, który wyrywając się, krzyknął:
- Nie obrażaj mojej matki, Potter!
Jednak Harry już go nie słuchał. Chwycił Ginny za przedramię i pociągnął w stronę wyjścia. Dziewczyna zaczęła się wyrywać, przez co zmocnił uścisk.
- Nie! Zostaw mnie!- wrzeszczała.- Puszczaj....Auł!... Harry,puszczaj mnie! To boli!
Wtedy Draco i Hermiona zostawili Diabła i podbiegli do szarpiącej się pary. Zdołali jakoś przygwoździć Pottera do ściany. W tym samym czasie Blaise doskoczył do swojej dziewczyny i przytulił ją. Ona odwróciła się do niego i wtuliła zapłakaną twarz w jego szatę. Chłopak spojrzał na jej przedramię, gdzie zaczął pojawiać się fioletowy ślad.
- Nie żyjesz.- powiedział spokojnie w stronę Pottera, który przyglądał się siniakowi dziewczyny, jakby nie mógł uwierzyć, że jej to zrobił.
- Zabierz mnie stąd. - poprosiła Ginny Diabła, przez łzy.
- Idźcie do mnie.- poleciła Hermiona.
Kiedy para poszła w kierunku schodów, dopiero wtedy Miona spostrzegła, że przyglądają im się uczniowie. Nagle pojawiła się profesor McGonagall i zwróciła się do Hermiony.
- Co tu się dzieje?- zapytała.
Dziewczyna zaczęła jej w skrócie opowiadać co się wydarzyło, a Draco wciąż trzymał Harry' ego.
- A teraz słuchaj Potter- szepnął, przybierając stalowy ton.- Radzę ci nie zbliżać się do Ginny, jeśli ci życie miłe.
- Grozisz mi? - oburzył się Harry.
- Ostrzegam.- odparł Draco.- Ja nic ci nie zrobię, ale nie ręczę za Zabiniego. Zresztą zastanów się. Ginny cię nie chcę, to jasne, jak słońce. Myślisz, że wróci do siebie po tym co jej zrobiłeś? Nie, nie sądzę. Raczej będzie się ciebie bać. Daj jej spokój, żeby mogła być szczęśliwa wraz z Diabłem.
Smok wreszcie puścił chłopaka i podszedł do Miony. Po chwili we dwójkę skierowali się w stronę Wierzy Gryffindoru. Kiedy weszli do salonu Hermiony, zobaczyli Ginny nadal płaczącą i Diabła tulącego ją do siebie.
- Cii...Spokojnie, wiewiórko.... Nie bój się kochanie, nikt już cię więcej nie skrzywdzi....Nie płacz, skarbie, proszę.... Wszystko będzie dobrze, Ginny..- szeptał.
Udało im się napoić dziewczynę eliksirem nasennym. Po chwili, kiedy zasnęła, przenieśli ją do skrzydła szpitalnego, gdzie Diabeł przesiedział z nią całą noc.
***
Mieli właśnie korepetycje z transmutacji w dormitorium Hermiony. Siedzieli na kanapie, Ginny trzymała na kolonach Krzywołapa i przysłuchiwała się lekcji.
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Hermiona poszła otworzyć. Przed nią stanął Ron, czerwony na twarzy.
- Czego chcesz?- zapytała opryskliwie.
- Hermiona- zaczął.- Przepraszam...ja wszystko sobie przemyślałem. Zachowałem się jak pajac...
- Co ty nie powiesz?- zirytowała się Miona.
- Wybacz mi.... Wróć do mnie...
- I myślisz, że tak nagle ci przebaczę i wszystko będzie jak dawniej?- zapytała kpiąco.
- Gdybyśmy sobie wszystko wytłumaczyli...
- Nic od ciebie nie chcę....
- Miona, skarbie...przecież do siebie pasujemy...- przybliżył się do niej i wyciągnął rękę, by dotknąć jej twarzy.
- Weasley, odczep się od Hermiony!- Malfoy aż tryskał gniewem.
Wstał z kanapy, zaciskając dłonie tak mocno, że zbielały mu knykcie. Dopiero teraz Hermiona zauważyła, że na jego lewym przedramieniu nie ma Mrocznego Znaku.
- Nie waż się jej tknąć!- warknął na Rona.
Podszedł do Hermiony i zasłonił ją własnym ciałem. Ron natychmiast się rozzłościł.
- Nie odzywaj się do mnie tleniona fretko!- krzyknął.- Myślisz, że zwykły Śmierciożerca, może ją dotykać?! Za kogo ty się uważasz?! Za jej chłopaka?
- A żebyś wiedział!- odpowiedział, przez co wszyscy oniemieli.
Odwrócił się do Hermiony, całkiem spokojny.
- Chłopaka?- zapytała cicho.
- Może być? - zadał jej pytanie.
- A żebyś wiedział- potwierdziła.
W jednej chwili ja obejmował, o w drugiej już całował, tak, że nogi się pod nią ugięły. Z przyjemnością oddawała pocałunki. Zatopiła ręce w jego miękkich, platynowych włosach. Draco przyciskał ją do siebie, jakby nie chciał jej już nigdy wypuścić ze swoich objęć. Zapomnieli na moment o świecie. Liczyli się tylko oni.
Ron nie mógł pozbierać się z oszołomienia, nawet Krzywołap przypatrywał się całującym. Za to Blaise obejmował Ginny, oboje byli uśmiechnięci.
- Ruda diabelska intryga numer jeden zakończyła się sukcesem.- szepnął Diabeł do Ginny.
- Ładnie powiedziane.- mruknęła, całując chłopaka.
***
- Myślałam, że to była zemsta na Ronie. - powiedziała Hermiona, kiedy siedzieli w przedziale pociągu.
Draco leżał trzymając głowę na nogach dziewczyna, a ona rozczochrała mu włosy.
- I była. - odpowiedział z triumfalnym uśmiechem. - Weasley nie mógł się pozbierać po tym wydarzeniu, no i zdobyłem najlepszą dziewczynę pod słońcem. Podwójne zwycięstwo...należą się brawa lub całus. - Hermiona pocałowała go czule.- No to teraz brawa.- rzucił w stronę Ginny i Diabła.
KONIEC
Mam nadzieję, że się podobało.
Venia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Kocham kocham kocham kocham tę miniaturkę
OdpowiedzUsuńile kosztuje rozwod rzeszow
OdpowiedzUsuń