Już rozdział XV. Dziękuję, że jest tak dużo wejść, a statystyki ciągle rosną. Następny rozdział dopiero w piątek, ponieważ mam bardzo dużo nauki i mało czasu, dzisiaj też myślałam, że nie dodam. A to wszystko przez....że tak powiem.....kartkówkę z niemieckiego. Ze słówek.
Dziękuję, koleżance za... inspirację...... i mam nadzieję, że jej to nie przeszkadza. :)
Chciałabym się czegoś od Was dowiedzieć: Czy znacie jakieś ciekawe blogi, żebym mogła poczytać? Strasznie mi się ostatnio nudzi, bo nie mam żadnej książki do czytania. Może być tematyka potterowska, jak i zwykła. Możecie chwalić się też swoimi w komentarzach. :)
Był już ktoś na Iron Man 3? Ja byłam. Film jest jak zwykle świetny, zabawny. Wprost kocham Roberta Downey Jr. i Tony' ego Starka, ale nie pojmuję czemu on pozbył się elekrtomagnezu i zostaje mi mieć nadzieję, że w Avengers 2( chyba 2015r)nadal będzie występował. Szukałyśmy z koleżanką racjonalnego powodu czemu to zrobił, ale wychodzi na to, że nie znalazłyśmy i nie przyjmuję do wiadomości, że zrobił to dla Peper, bo to byłoby za głupie, a On jest przecież geniuszem. Możecie mi pomóc i podać chociaż jeden powód? Chętnie przeczytam też wasze opinie na temat filmu. Ja uważam, że bardzo dobrze zrobiony, a teksty Tony' ego rozbrajają mnie, tak samo jak scena, kiedy pierwszy raz założył skafander nr. 42. Jeśli ktoś nie oglądał, gorąco polecam!!!
Pozdrawiam,
Venia
Angelica stanęła jak wryta i patrzyła w niemym zdumieniu na Matt' a i tą nieznajomą. Arthur był najwyraźniej równie wstrząśnięty. Matt wyglądał na zaskoczonego i odsunął się szybko od dziewczyny.
- Ja cię znam?- spytał rozeźlony.
- Oczywiście.- odparła dziewczyna radosnym głosem z lekkim francuskim akcentem, nie pesząc się pytaniem chłopaka.
Angelica wiedziała, że Matt ma wiele wielbicielek i większości nawet nie zna, więc można sobie wyobrazić jak bardzo się zdziwiła, kiedy chłopak nagle wykrzyknął:
- Katie! To naprawdę ty?- zapytał, a kiedy przytaknęła, chwycił ją w ramiona i mocno uściskał. - Rany, ale cię dawno nie widziałem! Wyrosłaś, trzeba przyznać.... czekaj ile to już lat? Cztery?
- Pięć- poprawiła. Popatrzyła na resztę towarzystwa z lekko uniesioną brwią i wtedy wreszcie Smith przypomniał sobie, że nie są sami.
- Katie, to Angelica i Arthur, koledzy z klasy- przedstawił. Widać było, że Arthur zdziwił się na słowo " koledzy", ale by nie okazywać braku wychowania oboje z Angeliką wyciągnęli dłonie do dziewczyny.- Angelico, Arthurze, to jest moja przyjaciółka, Katie. Mieszka we Francji, poznaliśmy się na wakacjach pięć lat temu. Ale właściwie, co ty tu robisz? - zwrócił się do Katie.
- Przyjechałam na wymianę- wytłumaczyła.- Wczoraj przyjechałam i dowiedziałam się, że tu mieszkasz, więc postanowiłam się przywitać.
- Na ile zostajesz?- dopytywał się.
- Dwa tygodnie. W pełnie księżyca wyjeżdżam.- dodała z uśmiechem.
Matt zapomniał już całkowicie o "kolegach", zaczął dyskutować z przyjaciółką na temat tego co robili te pięć lat, kiedy się nie widzieli. Angelica uznała, że nic tu po niej, więc pociągnęła Arthura za sobą. Kiedy byli już dość daleko Angelica odetchnęła z ulgą.
- Ładna jest- stwierdziła, błagając siebie w duchu, żeby Arthur nie potwierdził jej opinii.
Chłopak zmarszczył brwi, jego twarz stężała, jak zawsze kiedy nad czym się zastanawiał.
Angelica przez chwilę przypatrywała się jego nieodgadnionej twarzy. Potem przypomniała sobie Katie. Wysoką blondynkę z niebieskimi oczami, modnymi ubraniami, smukłą sylwetką. Miała wyniosły wyraz twarzy, panowała całkowicie nad swoją mimiką, wydawała się być miła i otwarta tylko dla Matt' a. Do tego jej akcent musiał być dla chłopców czymś nad wymiar wspaniałym.
- Czy ja wiem?- rzekł wreszcie Arthur, na co Angelica uniosła jedną brew, robiąc przy tym minę podobną do tej, którą przyjaciółka Smitha ich obrzuciła. Chłopak się zaśmiał.- Przeciętna nastolatka. Tak w ogóle to nie przepadam za Francuzkami.
- A czemu to?- zdziwiła się ze śmiechem Angelica.
- Jakoś tak.- odparł również się śmiejąc.
- A jakie dziewczyny niby lubisz, skoro jesteś taki wybredny?
- Serio, muszę wymieniać?
Angelica zaczęła śmiać się nieco głośniej i pokręciła głową.
- Nie musisz.
* * *
Angelica była nieco zdenerwowana. Widziała już Katie z dziesięć razy od poniedziałku(a był dopiero czwartek), zawsze otaczał ją tłum chłopaków zachwyconych jej francuskim pochodzeniem, a obok niej pojawiał się Matt. Dziewczyna zawsze, kiedy tylko Angelica przechodziła obok niej(a starała się to robić rzadko), zaczynała temat " Jak dawno nie widziałam Matt' a" albo" Ależ my wiele ciekawych rzeczy robili razem". A Smith zapatrzony w przyjaciółkę, nie zwracał uwagi nawet na Arthura, więc nie mogli zaplanować niczego w sprawie zaprowadzenia Harriet do Sali Odnowy.
Prawdę powiedziawszy to Katie była bardzo podobna do Matt' a z podstawówki.
- Przynajmniej wiemy od kogo się uczył- stwierdziła zgryźliwie Harriet, podczas drugiego śniadania.
Chwilę potem dosiadł się do nich Smith.
- Wiecie, że jest wycieczka?- zapytał.- Dwudziestego piątego. W pełnie księżyca.
- I co z tego, że w pełnie?- zapytała Angelica, znudzonym tonem.
- Katie wtedy wyjeżdża.- wyjaśnił. Rozejrzał się, ale nie dostrzegł na ich twarzach ani cienia zainteresowania. - Jedziecie?
Arthur wzruszył ramionami, ten gest powtórzyły obie dziewczyny. Kiedy Katie się pojawiła cała trójka czuła się z lekka niezręcznie w towarzystwie Matt' a, który często poruszał temat jego przyjaciółki. Więc ich stosunki oziębiły się. Smithowi chyba to przeszkadzało, bo rzucił:
- Co wam się stało? Rozumiem, że Angelica mnie nie lubi, ale co z wami?
- Przecież dałam ci czas, tak? Nie pamiętasz już? - oburzyła się Angelica.- A z resztą...masz rację. Od treningu zachowujesz się jak jakiś zauroczony pajac! Mam ciebie dość!
Angelica zabrała swoją tackę ze śniadaniem i przeniosła się do innego stołu.
- Co ją ugryzło?- zapytał Matt udając obojętność, patrząc za Angeliką.
- W sumie to miała racje, stary- przyznał Arthur.- Przykro mi to mówić, ale taka prawda. Proponuję, żebyś nie wspominał o tej Francuzce przy nas. To denerwuję.
- Ale to moja przyjaciółka!- zaperzył się Smith.
- Tak- przyznał Arthur spokojnym głosem.- ale nie nasza.
Na lekcji angielskiego, pani zapowiedziała, że będzie wycieczka do miasteczka oddalonego od ich miejscowości o pięćdziesiąt kilometrów. Znajduje się ono u podnóża wysokiego wzgórza i na jego płaskim szczycie są ułożone stragany i można tam zrobić ognisko, jest piękny widok, chociaż bardzo wieje.
Pani nauczycielka posłała listę w obieg by każdy wpisał się do jednej z rubryk: " Jadą:" lub " Nie jadą:".
Kiedy kartka doszła do Angeliki dziewczyna wpisała się do tej drugiej.
- Co wam się stało? Rozumiem, że Angelica mnie nie lubi, ale co z wami?
- Przecież dałam ci czas, tak? Nie pamiętasz już? - oburzyła się Angelica.- A z resztą...masz rację. Od treningu zachowujesz się jak jakiś zauroczony pajac! Mam ciebie dość!
Angelica zabrała swoją tackę ze śniadaniem i przeniosła się do innego stołu.
- Co ją ugryzło?- zapytał Matt udając obojętność, patrząc za Angeliką.
- W sumie to miała racje, stary- przyznał Arthur.- Przykro mi to mówić, ale taka prawda. Proponuję, żebyś nie wspominał o tej Francuzce przy nas. To denerwuję.
- Ale to moja przyjaciółka!- zaperzył się Smith.
- Tak- przyznał Arthur spokojnym głosem.- ale nie nasza.
Na lekcji angielskiego, pani zapowiedziała, że będzie wycieczka do miasteczka oddalonego od ich miejscowości o pięćdziesiąt kilometrów. Znajduje się ono u podnóża wysokiego wzgórza i na jego płaskim szczycie są ułożone stragany i można tam zrobić ognisko, jest piękny widok, chociaż bardzo wieje.
Pani nauczycielka posłała listę w obieg by każdy wpisał się do jednej z rubryk: " Jadą:" lub " Nie jadą:".
Kiedy kartka doszła do Angeliki dziewczyna wpisała się do tej drugiej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz