Na wstępie przepraszam Was za opóźnienie, ale wczoraj nie miałam czasu, żeby dodać rozdział, a dzisiaj też nie mam dużo czasu więc przepraszam, jeśli będą jakieś błędy: po prostu nie mam czasu ich poprawić, ale w najbliższym czasie to zrobię.
Następny rozdział ukaże się w środę, ale nie jest to pewne, więc uprzedzam, że znowu mogą być opóźnienia.
Rozdział z dedykacją dla przyjaciół i osób mi bliskich, oraz dla Was, za to że czytacie mojego bloga!
Pozdrawia,
Venia.
Kiedy dziewczyna podpisała się spojrzała na kartkę i uświadomiła sobie, że wpisała się do lubryki " Nie jadą", a przecież chciała jechać! Przyłożyła długopis do listy, ale zastanowiła się jeszcze. Może Vocum Multurom nie chcą, żeby pojechała i znów działają w jej życiu? Może zrobiła to podświadomie, nie chcąc znów widzieć Matt' a, który pewnie by się do nich doczepił? A może to tylko zwykłą pomyłka?
- Gdzie jest ta lista? - usłyszała z tyłu jakiś głos.
Podjęła decyzję: w pierwszym przypadku nie pozwoli Tartein' owi mieszać się w jej osobiste sprawy, a z drugiej strony pokaże Matt' owi, że wcale się nim nie przejmuję i że jej nie obchodzi to, że on spotyka się z Katie. Choć tak naprawdę, trochę ją bolała ta zmiana chłopaka; miała nadzieję się z nim zakolegować.
Skreśliła się z jednej kolumny i wpisała pospiesznie na drugą, po czym posłała ją do tyłu. Odetchnęła z ulgą i przepisała z tablicy temat.
Po lekcji udała się wraz z przyjaciółmi do Klubu Fantastycznego( kółko zostało przełożone z środy na czwartek). Weszli do sali i zobaczyli tylko Matt' a. Angelica poczuła, że się czerwieni, więc odwróciła się do chłopaka plecami i usiadła na drugim końcu sali. Pani profesor poinformowała ich, że będą dzisiaj jedynymi uczniami, gdyż reszta członków klubu pojechała na wycieczkę wraz z klasami trzecimi, wcześniej od reszty szkoły. Angelica zabrała książkę z biblioteczki, która wyglądała na wartą przeczytania i usiadła na ławce. Na grubej okładce był przedstawiony biały zwój pergaminu, a nad nim tytuł: Tajemnice. Dominowały ciemnie kolory: odcienie czerni, szarości, w pobliżu kartki przepijał się granat i szafir. Ulubione kolory dziewczyny. Ostrożnie otworzyła okładkę, jakby mogła się rozsypać pod jej palcami i przeczytała pierwsze zdanie. Potem nie mogła się już oderwać. Czytała bez przerwy, jej oczy goniły od lewej do prawej strony. Czas teraz się nie liczył, tylko słowa, które tkwiły w głowie dziewczyny i co chwilę się przesuwały by ustąpić miejsca następnym. Angelica zamknęła się we własnym świecie.
Nie poczuła jak obok ktoś siada i zagląda jej przez ramię.
- Zawsze tak robisz, kiedy czytasz? - spytał Matt, ale nadal patrzył się na strony książki.
Angelica dopiero po chwili zorientowała się, że ktoś coś do niej mówił, więc z niechęcią i wysiłkiem oderwała oczy od książki.
- Co? - spytała, na widok chłopaka przybrała obojętny ton.
- Zawsze czytasz i ściskasz książkę, jakby zaraz ktoś ci miał ją zabrać?- uściślił.
Dziewczyna przeniosła wzrok z Matt' a na swoje ręce. Rzeczywiście, były mocno zaciśnięte na rogach tomu i trochę pobielałe. Uświadamiając to sobie, gwałtownie je oderwała, a książka zsunęła się na podłogę. Chłopak schylił się i podniósł ją, zanim dziewczyna zdołała nawet wyciągnąć rękę.
- Chyba tylko, jak coś mnie zafascynuje- odpowiedziała w końcu, przypominając sobie, że Matt zadał jej pytanie. Zaczerwieniła się lekko i popatrzyła z tęsknotą na książkę. Wyciągnęła ręce i zabrała mu ją.
- Tak, właśnie widzę.- potwierdził chłopak patrząc na nią z rozbawieniem.- Nie zauważyłaś, ze jesteśmy tu sami.
Angelica rozglądnęła się. Zdziwiona popatrzyła pytająco na sąsiada.
- Są na przerwie.- odparł na niezadane pytanie. - Chcieli żebyś poszła, ale mimo, że cię wołali, tylko coś mruknęłaś. No to zrezygnowali. Ja trochę się ociągałem, bo chciałem zobaczyć co cię tak zainteresowało.....
Angelica patrzyła chwilę na chłopaka i starała się odgadnąć jego prawdziwe intencje. Nie wierzyła, że był tylko zainteresowany. Chociaż z drugiej strony to do niego pasuje.Gdyby tak tylko mogła się skupić...
- że nawet zapomniałaś się na mnie wściekać.- dokończył, na co dziewczyna popatrzyła na niego zdziwiona.
- Ja się na ciebie gniewałam?- spytała, marszcząc brwi, ponieważ nadal myślała o książce, jak to zawsze, kiedy ktoś jej brutalne przerywał w czytaniu. Nagle przypomniała sobie o całej tej sytuacji z poprzednich dni. - Dobrze, że mi przypomniałeś- rzekła, odwracając głowę, ale Matt zdążył ujrzeć dwie gniewne iskierki w jej oczach i usłyszeć oskarżycielski ton głosu.
- Nadal zamierzasz się obrażać?- zapytał, parskając śmiechem.
- Owszem. Nie zabronisz mi.
- Nie zamierzam.- odparł.
- Czego chcesz?- zapytała gniewnie.
- Przeprosić.- zapewnił poważniejąc. Dziewczyna prychnęła.
- Tak, jasne. Uważaj, bo uwierzę.
- Przepraszam, że za dużo czasu poświęcałem Katie, a nie swoim przyjaciołom
- Przyja..... co?- zdziwiła się Angelica.- Mówisz o swojej bandzie?
- Może dla ciebie jestem nadal największym wrogiem z podstawówki, ale ty, Arthur i nawet Harriet, jesteście dla mnie przyjaciółmi. Nie mówiłem o kolegach....chociaż ich lubię, ale wole już wasze towarzystwo.
- Ty...mówisz serio? Czy kłamiesz? Bo pokazałeś, że umiesz świetnie kłamać.
- Kłamie w ostateczności- wyjaśnił.- Taki nawyk.
- Ale.....przecież wolisz Katie, nie? Znasz ją od kilku lat i.....
- Coraz bardziej sądzę, że chcesz mnie zniechęcić do was- powiedział Matt, a Angelica uświadomiła sobie, że takie na początku były jej intencje, choć sama nie wiedziała dlaczego. Postanowiła jednak skłamać by nie wyjść na głupią.
- Wcale nie. - zapewniła. - Stwierdzam fakty. Taki nawyk- powtórzyła za chłopakiem, który uśmiechnął się pod nosem.
- Choć trzeba pójść do reszty, bo się obrażą.- zeskoczył z ławki i podał dziewczynie rękę, chociaż ona jej nie potrzebowała. Przyjęła jednak pomoc i odłożyła książkę. Po czym poszła obok Matt' a w stronę drzwi.
* * *
- Piękny dzień na wycieczkę- powiedział Matt, na co Arthur przytaknął.
Stali razem z Angeliką i Harriet na placu przed szkołą, wraz z innymi klasami, czekając niecierpliwie na autobus.
Ranek był zaiste wspaniały. Niebo prawie bezchmurne, słońce wyszło już znad horyzontu, było naprawdę ciepło. Angelica i Harriet ubrały spodnie nad kolano.
- Nie rozumiem, czemu zabraliście swetry. - rzekła Angelica. Jako jedyna z całej czwórki nie zabrała bluzy z domu. - Nie mówię już o tobie.- zwróciła się do Matt'a, który zabrał kurtkę.
Wszyscy parsknęli śmiechem.
Matt nie okazywał smutku z powodu wyjazdu przyjaciółki, nawet o niej nie wspomniał. Co pasowało pozostałej trójce. Chłopak więcej czasu spędzał z nimi, starał się przypodobać Angelice. Trochę ją dziwiła jego nagła zmiana, ale nawet odpowiadała.
Autobus przyjechał za pięć ósma. Trochę trwało zanim uczniowie wpakowali się do niego, ale w końcu ruszyli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz