poniedziałek, 22 kwietnia 2013

ROZDZIAŁ X

Heej!!!!!
Już rozdział X!!!!!!!! Cieszę się, że jesteście ze mną. :-) Dziękuje Wam, że czytacie mojego bloga i jestem Wam za to bardzo wdzięczna! Dlatego rozdział publikuję dzisiaj. Muszę znowu podziękować Tori- mojej siostrze, za pomoc w opisach.
Następny rozdział ukaże się we czwartek, chociaż to tylko plany..... Plany zawsze może coś pokrzyżować.... Ale tak serio to raczej w czwartek.
Mam nadzieję, że chociaż trochę zrozumieliście moje przesłanie- o co chodziło w poprzednim poście. Jeśli, tak to obiecuje, że dowiecie się więcej.
Wiem, że niektórym może się nie podobać wątek fantastyczny, ale moja wyobraźnia toczy się właśnie wokół fantastyki, już chyba o tym wspominałam. Może to dlatego, że od czwartej klasy podstawówki zaczęłam czytać fantastykę. A tak dokładnie to Opowieści z Narnii: Lew, czarownica i stara szafa oraz oczywiście HP. Teraz jestem nałogową czytelniczką- średnio czytam książki w dwa- trzy dni. Może Wam się to wydać dziwne.... może tak naprawdę jest? :-)
Dziś mam się spotkać z koleżanką przy płocie. Więc taka wiadomość: Zygi, postaram się przyjść!!
Pozdrawiam i ściskam, ;)
Venia
P. S.Nie wydaje Wam się dziwne, że ktoś, jak złamie sobie palca u ręki mówi : " O Jezusie" i biegnie dalej?

- Słyszałeś....?
Chłopak popatrzył na nią pytająco, nie zdołał jednak ukryć zaskoczenia, które malowało się w jego oczach.
Angelica zdała sobie sprawę, że Smith nie wie o co chodzi, ale nie mogła jakoś wypowiedzieć reszty pytania.
- Możesz uściślić?- zapytał Matt z naglącym tonem.
- No to co powiedział Tarkein.- zdołała wydusić.- Czy słyszałeś?
- Wiesz oni mówili wiele rzeczy....- zaczął chłopak, ale wiedział już, o co dziewczynie chodziło.
- Ale to co mówił o mnie i .... i moich stosunkach z innymi.- zakończyła i popatrzyła na swoje stopy.
Matt spojrzał na nią. Jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć. Stalowym wzrokiem patrzył na Angelikę tak długo, że na jej policzki wstąpiły dwa płonące rumience. Brązowe oczy przypatrywały się jej z tak wielką obojętnością, że już nie mogła wytrzymać.
- Przestań się na mnie gapić.- poprosiła cicho, próbując ukryć zmieszanie.
Ale on nie posłuchał. Nawet nie usłyszał jej prośby. Za bardzo był zajęty myślenie i rozważaniem czy powiedzieć jej prawdę. Wciąż nie przerywał, a jego spojrzenie uwięziło dziewczynę w miejscu. Angelica chciała uciec i schować się daleko od niego, zaszyć w jakimś ustronnym miejscu, ale nie mogła. Za bardzo chciała dostać odpowiedź. Zainteresowało ją też  jego spojrzenie, którego wcześniej nie widziała u nikogo. Mimo, że najwyraźniej rozmyślał nad czymś i nie wiedział co wokół niego się dzieje, wzrok miał dziwnie pusty, ale też trochę surowy, a zarazem władczy. To wszystko mieszając się tworzyło wyraz obojętny, ale trzymający w miejscy, nie dający się za nic wyrwać dopóki, dopóty jego właściciel nie zechce łaskawie odwrócić wzroku.
- Słyszałem - wyznał, ale nie spuścił wzroku, szukając przy tym oczu Angeliki, która nie mogła zdobyć się na odwagę i odwzajemnić spojrzenia.
Bała się, co sobie o niej pomyślał. Odrobina nadzieji, że jednak nie dowiedział się, w jednaj sekundzie  ulotniła się wraz w wypuszczonym ze świstem powietrzem. Mimo, że nie darzyła go sympatią, jednak nie chciała, by ktoś miał o niej złą opinie. 
- Przepraszam.... ja... no... nie chciałam - zaczęła się tłumaczyć.
- Po co się przejmujesz? - przerwał jej.- Przecież taka jest prawda, nie? Mogłem się tego domyślić sam, mam tyle rozumu.- mówił zimnym głosem, który był jeszcze gorszy od krzyku. - Nie jest tak trudno się domyślić, kiedy się kogoś tak traktuje jak ty mnie, wiesz? Nawet całkiem łatwo. Ale ty tego pewnie nie zrozumiesz.
Fala gniewu wypełniła Angelikę, ponieważ wiedziała, że on traktował ją identycznie nie tak dawno temu. Jednak jego słowa uderzyły ja do głębi. Do oczu napłynęły jej łzy.
- Owszem wiem.- zapewniła go.- Ty na przykład traktowałeś mnie tak samo. Wiele się nie różnimy.
Chłopak otrząsnął się. Zdał sobie sprawę, co przed chwilą powiedział i przestał patrzeć na dziewczynę tym stalowym wzrokiem.
- Przepraszam.... ja nie chciałem...nie wiem co mnie naszło- mówił pełnym goryczy głosem. Po raz pierwszy od chwili kiedy go poznała zaczął się jąkać. - Zrozum trochę się zdenerwowałem...... Nie musiałaś mi tego wspominać. Nic nie szkodzi..... Ja o tym dobrze wiem. Wiem, że mnie nie lubisz, bo byłem idiotą, który ciągle myślał tylko o sobie. Ale wiesz ludzie się zmieniają. Ja też.... może nie do końca, ale ..... staram się.... Wiesz, nie chciałem cię obrazić, ale zdziwiłem się kiedy mnie zaczęłaś przepraszać.... Powiedziałem to co myślę, tylko na głos.... ale nie chciałem tego.- zapewnił ją gorliwie.
- Coś jeszcze myślałeś na mój temat? - zapytała Angelica  i  dyskretnie otarła łzy wierzchem dłoni. Na jej pytanie chłopak wyszczerzył zęby, udając, że jego bystre oczy nie uchwyciły gestu dziewczyny ( tak naprawdę to specjalnie rozglądnął się, dając jej chwilę swobodnego manewru), a ona uśmiechnęła się blado.
- Nie. Chociaż...- zastanowił się przez chwilę, na co dziewczyna przybrała kamienną twarz. - nie chciałem doprowadzić cię do płaczu.
- Wcale nie płakałam!- skłamała dziewczyna z oburzeniem.- Wygadujesz głupoty!
- Mam do tego talent - rzekł dumnie.
- Bardzo śmieszne.- powiedziała z przekąsem Angelica, po czym wyminęła go i poszła za Arthurem.
Nie widziała, jak Matt prawie podskakuje ze szczęścia, ponieważ uniknął poważnych kłopotów.

Angelica znalazła Arthura przy tablicy ogłoszeń. Czytał jakąś długą notatkę na temat piłki nożnej. Dziewczyna uśmiechnęła się na widok zaciekawionej twarzy chłopaka. Wiedziała, że interesuje się  sportem, ale świadomość, że chce chodzić na jakieś dodatkowe kółka wydała się jej śmieszna. No, ale to klub piłki nożnej. Żadne dodatkowe lekcje.pomyślała.
Spojrzała na tablicę korkową, na której przypięte były najróżniejszej wielkości kartki. Obejrzała je sobie dokładnie. Nic ciekawego. Ogłoszenia o zaginięciu jakiś rzeczy, informację o ważnych wydarzeniach i akademiach na cały rok, przypomnienia i upomnienia. Przejrzała je i kiedy miała  zamiar zapytać Arthura jaką mają teraz lekcję, przez przypadek potrąciła jakąś kartkę, która upadła na ziemię. Dziewczyna podniosła ją i chciała przywiesić na jej miejsce. Jednak coś ją zatrzymało. Wpatrzyła się w pożółkły pergamin, na miejscu kartki,  którą trzymała w ręce.Musiał być zasłonięty, ponieważ wcześniej go nie zobaczyła Nie wyglądał zachęcająco, tytuł był napisany małymi litami, słowa także nie były za bardzo przyciągające:
OGŁOSZENIE
     W środy od 14.00 do 16.00 na starej świetlicy odbywać się będzie kółko artystyczne, noszące nazwę      " Klub Fantastyczny". Można na min czytać książki, i pisać opowiadania. Wykłady, zawsze o godz. 15.00.
     Prowadząca: prof.  Samantha Bailey
     Zastępca: Tiffany Madison

Angelica zawołała Arthura, który ociągał się jeszcze przy tym ogłoszeniu przy klubie piłki nożnej. Widziąc to dziewczyna powiedziała:
- Jak chcesz to się zapisz.
- Już to zrobiłem.- wyszczerzył się chłopak.
- To choć tu! - zirytowała się. - Przecież ta kartka nie jest ci do niczego potrzebna! Nikt cię z niej nie wymaże!
Chłopak podszedł do niej i przeczytał ogłoszenie.
- Samantha Bailey -  zastanowił się przez chwilę, a potem  dodał: - Chyba nauczycielka angielskiego i francuskiego. Coś mi się wydaje, że jest z Francji. Brat mówił, że to taka stara, posiwiała kobieta z wyraźnym akcentem. Chyba ją zresztą widziałem. 
- A Tiffany Madison? - dopytywała się.
- Nie słyszałem- przyznał chłopak.- Może jakaś uczennica z trzeciej klasy? U nas w szkole na kółkach zawsze uczniowie starszych klas są zastępcami nauczycieli. Zwłaszcza tych starszych.
- Skąd wiesz? Myślałam, że unikasz jakichkolwiek kółek nie związanych ze sportem. - ale już znała odpowiedź.- Ach... no tak... brat. -kiedy Arthur przytaknął, dodała: - Wiesz, muszę go poznać.
- Po co? Straszny z niego mądrala- chłopak wzruszył ramionami. - Zresztą, po co mi pokazałaś tą kartkę?
- Nie wiem. Tak po prostu.- Angelica zaczerwieniła się lekko.
Chciała pójść na jakieś dodatkowe kółko, a to zaciekawiło ją. Lubiła pisać.... no i kochała książki. Kiedy je czytała zamykała się we własnym świecie. Nikt nie miał do niego dostępu, tylko bohaterowie książek. Niektóre potrafiły ją tak rozbawić, że śmiała się przez kilka długich chwil, a niektóre smuciły ją tak bardzo, że przez kilka dni nie mogła się pozbierać. Uwielbiała bohaterów, którzy mając nawet zwyczajne umiejętności, potrafili je rozwinąć w coś niesamowitego, godnego uznania i naśladowania, a umiejętności te zawsze przydawały się im. Kochała czytać o bitwach, w których taktyki były świetnie zaplanowane i mimo, że czasem coś nie szło po myśli bohaterów, to zaraz potem wszystko kończyło się dobrze, po wielkiej i ekscytującej bitwie. Niektóre sagi, które trzymały w napięciu przez cały czas, nawet jeśli najpierw przeczytało się jedną część, a dopiero potem poprzednią i wiedziało się jak to się zakończy to i tak współczuło się bohaterom, czasem musiała układać sobie wszystko po kolei, by upewnić się, że saga dobrze się skończyła. Tak, książki to zdecydowanie jej żywioł.
- Chyba się zapiszę.- zdecydowała.
Chciała sięgnąć  po długopis, ale ktoś podłożył go jej przed oczy.
- Tego szukasz?- zapytał aż zbyt znajomy głos.
- Tak.- odparła i chciała go zabrać, ale nim go dotknęła, był już przy ogłoszeniu. - Oddaj go, Matt.
- Już, chciałbym się wpisać- rzekł nie zważając na zdziwienie dziewczyny.- Proszę- oddał jej długopis, kiedy już się wpisał.
- Dziękuję- odparła.
- A i mam dla ciebie i Arthura wiadomość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz